Człowiek „gwóźdź”- nowe usługi dla ludności

Posted on 27 stycznia 2010 - autor:

0


钉子户 dingzihu (dosłownie domostwo gwóźdź) tym obrazowym wyrażeniem nazywa się w Chinach ludzi, którzy niezadowoleni z kwoty odszkodowania nie zgadzają się na rekompensaty za nieruchomości i miesiącami albo latami nie dopuszczają do ich zburzenia.

Ostatnio w Pekinie sławny stał się Lu Daren oferujący specyficzne usługi. Ów pan zobowiązuje się do niedopuszczenia do wyburzenia budynku, mieszkania w nim i pilnowania go przez 24h na dobę. W zamian oczekuje  miesięcznego wynagrodzenia w wysokości 1000 RMB (146 USD) plus 2% kwoty wywalczonego odszkodowania. Jest osobą doskonale predestynowaną do tej pracy, bowiem wcześniej sam był członkiem ekipy wyburzeniowej i na wylot zna sztuczki i podstępy przeciwnika. Gromadzi w lokalu zapas jedzenia i wody, świeczki i kanistry z benzyną, bowiem pierwszym ruchem dewelopera jest zawsze odcięcie mediów, a benzyna służy do straszenia samospaleniem w przypadku ataku ochroniarzy. Ma już na swoim koncie pierwszy sukces – zlecenie od pani Qin Rong właścicielki restauracji Fish Castle w Pekinie, która w 2007 roku zainwestowała ponad 600 tys. RMB w urządzenie lokalu, a rok później dowiedziała się, że cała ulica wkrótce zostanie wyburzona. Deweloper oferował w ramach odszkodowania jedynie niewielką część zainwestowanych pieniędzy. W związku z czym pani Qin zdecydowała się na protest i wynajęcie kogoś kto dysponuje „dużym poczuciem odpowiedzialności, odwagą, męstwem, siłą fizyczną i umiejętnością sprzeciwienia się siłom zła”, czyli pana Lu. Po miesiącu prób wykurzenia „gwoździa” 28 grudnia 2009 roku deweloper przystał na warunki pani Qin. Lu Daren został sławny dzięki swojej skuteczności i dostał już kilka ofert od firm, które zamierzają wprowadzić tego typu usługi na rynek.

Niewątpliwie istnieje zapotrzebowanie na rynku na zawodowych „gwoździ”. Wraz z postępem i rozbudową Chin wzrasta liczba konfliktów spowodowanych wyburzeniami budynków. Najsławniejszy przypadek „gwoździ” to małżeństwo z miasta Chongqing, które nie zgadzając się na kwotę odszkodowania, przez 3 lata blokowało budowę centrum handlowego. Bez prądu, wody, gazu, wśród łoskotu maszyn i gruzów budynków, walczyli o godziwe pieniądze za restaurację, w  którą zainwestowali oszczędności swojego życia. W końcu udało im się wywalczyć sumę, która pozwoliła na zakup podobnego lokalu w innej części miasta. Niestety rzadko zdarzają się tak szczęśliwe zakończenia. Na początku grudnia 2009 roku w internecie umieszczono nagranie video z ataku ekipy rozbiórkowej na mały zakład produkcyjny na przedmieściach Chengdu. Właściciele wraz z rodziną za pomocą kamieni, cegieł i butelek z benzyną bezskutecznie odpierali atak. Zdesperowana żona oblała się benzyną, podpaliła i w wyniku poparzeń zmarła w szpitalu. Siedmioro krewnych zostało aresztowanych za stawianie oporu. Wątpliwej przyjemności bycia pierwszym cudzoziemskim „gwoździem” doświadczył Amerykanin Tim Hilbert, właściciel restauracji Tim’s Texas Roadhouse w Pekinie. Przez cztery miesiące walczył o zwrot zainwestowanych w istniejący zaledwie dwa lata lokal. Deweloper proponował mu zaledwie 10% poniesionych kosztów. Amerykanin użył wszystkich legalnych sposobów, bezskutecznie. Mimo trwającego wciąż postępowania sądowego, restauracja została zburzona na początku września 2009 roku. Biorąc pod uwagę obecnie obowiązujące prawo, Amerykanin nie ma większych szans na korzystny dla siebie wyrok. Podobne historie wydarzają się praktycznie każdego tygodnia. Kobieta w Szanghaju, która z dachu budynku miotała koktajle Mołotowa, restaurator z Nankinu, który w dach budynku wbił na sztorc 18 tysięcy gwoździ, 6-osobowa rodzina z Hebei, która została bez dachu nad głową. Chińskie media pełne są tego rodzaju historii.

Dodatkową falę dyskusji wzbudził film Avatar, który cieszy się w Chinach niesamowita popularnością, bowiem przez Chińczyków został odebrany jako czytelna aluzja do przymusowych wysiedleń i wyburzeń. Obecne prawo dopuszczające usuwanie siłą mieszkańców na korzystnych dla deweloperów warunkach budzi tak duże oburzenie społeczeństwa, że władze w Pekinie na początku roku zapowiedziały zmianę przepisów. Będą one korzystniejsze dla obywateli, m.in. nie będzie możliwe wyburzenie budynku zanim zapadnie wyrok sądowy, obowiązkowe będą publiczne zawiadomienia o planach wyburzeń, usuwanie siłą mieszkańców będzie dopuszczalne jedynie w wypadku „interesu publicznego”. Pierwsza symboliczna zmiana już jest widoczna na ulicach chińskich miast. Na przeznaczonych do wyburzenia budynkach nie są już malowane farbą znaki 拆迁chaiqian – wyburzenie i eksmisja, zastąpiono je brzmiącym neutralnie 搬迁banqian – relokacja.

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO