Suzhou River – niebanalne chińskie love story

Posted on 1 marca 2010 - autor:

2


suzhou creek filmaffinity_com

źródło: www. filmaffinity.com

Dwie historie, czworo ludzi, trudna miłość, polska żubrówka i rzeka to główni bohaterowie wyświetlonego po raz pierwszy w 2000 r. filmu Lou Ye  „Suzhou he” (“苏州河”, ang. tytuł „Suzhou River”). Niebanalnie opowiedziane   i nakręcone historie bohaterów uwikłanych w związki, które w tym mieście, tym czasie i w ich sytuacji, nie dają żadnych szans na piękny happy end jak z Hollywood.

Mardar (Ma Da, w jego roli Jia Hongshen) pracuje jako kurier motocyklowy. Od dnia kiedy rzucił naukę i przystał do grupy podobnych mu niebieskich ptaków spędzających czas na nabrzeżu rzeki, żyje z dnia na dzień, od zlecenia do zlecenia, bez planu na przyszłość i bez perspektyw. Klienci cenią go za trzymanie języka za zębami oraz sumienność i powierzają mu zadania czasem nie mające wiele wspólnego z pracą kuriera. Tak właśnie poznaje Mudan (Zhou Xun). Jej ojciec, biznesmen, który dorobił się na imporcie do Chin polskiej wódki żubrówki, chętnie pozbywa się co jakiś czas córki z mieszkania, żeby móc swobodnie spędzić czas z którąś ze swoich kochanek. Mardar podejmuje się zadania, a jednocześnie razem z dwójką wspólników planuje porwanie jej dla okupu. Mudan zakochuje się z wzajemnością  w Mardarze, co jednak nie powstrzymuje go od uprowadzenia dziewczyny.Porwanie kończy się tym, że nieuczciwy wspólnik znika z okupem, a Mudan wykorzystując nieuwagę Mardara skacze z mostu. Ciała nie znaleziono, a wśród ludzi żyjących na rzece rozchodzą się pogłoski  o pięknej syrence, która pojawiła się po śmierci Mudan. Mardar nie wierząc w śmierć Mudan po wyjściu z więzienia szuka jej przez wiele lat. Dalszy ciąg historii jest zaskakujący.

Akcję filmu opowiada nam narrator, jednocześnie bohater drugiej z historii opowiedzianych w filmie. Ujęcia są kręcone ręczną kamerą, cięcia i drgania sprawiają wrażenie jakby film był kręcony przez narratora, który zarabia na życie właśnie jako kamerzysta filmujący na zlecenie np. uroczystości rodzinne. Sposób filmowania sprawia wrażenie jakby cała historia zdarzyła się naprawdę, a film był dokumentalnym zapisem prawdziwych wydarzeń, tym bardziej, że zdjęcia kręcone są w domach, mieszkaniach i na łodziach wokół rzeki, a nie w studio. W tym filmie nie ma nic z typowej chińskiej love story. Doskonale osadzony w realiach Szanghaju nad rzeką Suzhou czyni rzekę i ludzi na niej żyjących jednym z uczestników wydarzeń, która wiąże ze sobą losy wszystkich pozostałych bohaterów.

Film został zrealizowany we współpracy niemiecko – chińsko – hong końskiej. Przez kilka lat był zakazany w Chinach, ponieważ twórcy nie uzyskali zgody na kręcenie zdjęć w Szanghaju. Ujęcia były robione w ukryciu przed władzami, co znacznie ograniczyło techniczne możliwości ekipy, ale jednocześnie wpłynęło na poczucie realności wydarzeń przedstawionych w filmie. Swoistą rolę w życiu bohaterów odgrywa żubrówka, która podobnie jak rzeka pojawia się przy początku i końcu wielu historii.

Suzhou He to obraz do którego można wracać wielokrotnie. Zniknęło już wiele miejsc pokazanych filmie, rzeka Suzhou zmieniła się, nie ma na niej tylu łodzi i barek, a na nabrzeżach wyrosły nowoczesne osiedla, ale historia Mudan i Mardara nic nie traci ze swego piękna i  dramatyzmu. Taka historia może się zdarzyć dziś, jutro czy za dziesięć lat.

Advertisements
Posted in: Film