Miska ryżu na kolanach – dlaczego Chińczcy mają w nosie wycofanie się Google z Chin

Posted on 6 kwietnia 2010 - autor:

2


Niestrudzony komentator chińskiej rzeczywistości – Han Han umieścił na swoim blogu cierpki wpis dotyczący Google. Post został szybko usunięty, ale jego kopie krążą w internecie. A oto refleksje Han Hana na temat wycofania się Google z Chin i dlaczego nie ma to większego znaczenia. Przynajmniej dla Chińczyków.

Nie mam zbyt dużo do powiedzenia, Google to dobra firma, używam jej systemu w mojej komórce. Jeśli chodzi o to wydarzenie, jeśli tylko chcesz powiedzieć coś politycznie drażliwego, to wiesz że wszystko to co powiesz nie ma znaczenia i nie może się dobrze zakończyć, to drobnostka usunąć twój tekst. Google zabrało swoje zabawki, przeniosło się do Hongkongu, może nawet wyniesie się do USA. Ale jeśli chińscy autorzy czy pracownicy mediów powiedzą coś na ten temat, to też zostaną im zabrane zabawki. Ale oni gdzie się mają przenieść?

W rzeczywistości, nie ważne jakie sa prawdziwe powody Google. Z punktu widzenia publiki, Google popełniło błąd mówiąc, że nie chce dalej cenzurować niedozwolonych informacji. Zwróćcie uwagę, wspomniane tutaj niedozwolone treści to nie pornografia, która władz nigdy nie obchodziła, ba! mieli ją w nosie. Wspomniane niedozwolone treści to treści niekorzystne dla rządu. Ale to „otwarcie” czy „wyszukiwanie kontrolowane”, tak naprawdę ilu Chińczyków to obchodzi? W normalnym kraju, nawet ci nieliczni potrafią poruszyć naród, ale w Chinach oni nie odgrywają większej roli.

Chiny mają 200 milionów internautów, gdyby Google spytało się wszystkich, czy chcą mieć dostęp do nie ocenzurowanych wyników wyszukiwania, mogę się założyć, że całe 200 milionów (może oprócz krytyków internetu) odpowiedziałoby, tak, oczywiście. To jak z kupowaniem warzyw, jak dokładasz więcej, to ludzie się cieszą. Ale gdyby Baidu zaoferowało każdemu internaucie 10 juanów, w zamian wymagając zainstalowania oprogramowania blokującego Google, ale także używania wyszukiwarki, która nie tylko przestrzega wszystkich chińskich praw i rozporządzeń, ale nawet je przewyższa w praworządności, to gotów jestem się założyć, że połowa odwróciłaby się jak chorągiewka na wietrze.

Czy Chińczycy poszukują tych niebezpiecznych uniwersalnych wartości? Tak, poszukują, ale na tyle na ile im jest wygodnie. W oczach wielu Chińczyków takie idee mają mniejszą wartość niż mieszkanie w nowym osiedlu czy gra komputerowa online. Presja codziennego życia jest tak duża, że nikt nie ma ideałów. Robota, żeby zarobić na ryż, tyle wystarczy. A czy ten ryż je się na kolanach czy stojąc, co za różnica. Google prawdopodobnie pomyliło się, sądząc, że wolność, prawda, sprawiedliwość i takie tam inne rzeczy są ważne dla chińskich internautów. Prawda jest taka, że nie równają się znalezieniu 100 juanów na ulicy.

Naprawdę, byłby lepiej gdyby Google wycofując się powiedziało, ze robi to, bo zostało wrobione przez telewizję państwową. Byłoby to bardziej pragmatyczne. Wszystkie przytoczone przez Google powody wycofania się z Chin, nie robią wrażenia na chińskich obywatelach. To jest rasa, która je zmodyfikowane genetycznie zboża i warzywa rosnące w rynsztoku, pije mleko z melaminą, szczepi dzieci oszukanymi szczepionkami. Potrafi znieść więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić, potrzebuje mniej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić.

Tłumaczenie z j.chińskiego w oparciu o tekst umieszczony na  stronie

http://www.danwei.org/blogs/han_han_on_google_leaving_chin.php

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO