„Bodyguards and Assasins” – niedograna mieszanka dramatu historycznego i filmu kung-fu

Posted on 4 maja 2010 - autor:

2


poster

plakat reklamowy

Fakt, że obraz „Bodyguards and Assasins”(chiński tytuł 十月围城) zdobywa w tym roku nominację w kategorii najlepszy film Asian Film Awards specjalnie nie dziwi, to już tradycja, że jakiś chiński film o podobnej tematyce dostaje nominacje – ubiegłym roku był to „Red Cliff” a dwa lata temu „Warlords”. To, że dostał główną nagrodę Hongkong Film Awards (HKFA) przy obecnym poziomie i rodzaju filmów produkowanych przez studia filmowe w Hong Kongu jest rzeczą naturalną. W Chinach film ma spore wpływy kasowe, co biorąc pod uwagę wymagania i oczekiwania chińskiej publiczności również nie jest specjalnie zaskakujące. Dlaczego jednak dość prosty chiński film akcji obfitujący w bajkowe sceny walki, płaskie gagi, ze sztucznie lub nierealnie zarysowanymi niektórymi postaciami, miejscami groteskową akcją i dość topornie wtłoczoną chińską nacjonalistyczną propagandą zdobywa tak pochlebne noty części krytyków i popularność publiczności za granicą jest zaskakujące.

Film nie jest, jak to jest błędnie podawane na wielu stronach internetowych, oparty na faktach. Owszem, niektóre z postaci przedstawionych istniały naprawdę, ale zdarzenia przedstawione w filmie są fikcyjne. Podawanie tego filmu tego jako opartego na faktach co ma miejsce również na polskich portalach jak np. http://release24.pl albo co gorsza klasyfikowanie go jako filmu historycznego jest poważnym nieporozumieniem. Ze względu na sporą popularność filmu w tej sprawie wypowiedział się pod koniec ubiegłego roku jeden z chińskich specjalistów historii najnowszej Chi Yunfei – http://www.plcsky.com/ls/sjzt/119395.shtml .

Wątki i sylwetki kilku przedstawionych w filmie postaci są delikatnie mówiąc naciągane. Mistrz sztuk walki Liu Yubai (刘郁白, Lau yuk-bak) grany przez Leona Lai (Li Ming, 黎明) po kilku latach spędzonych na paleniu opium i piciu w ciągu jednej nocy wraca do doskonałej formy i stawia czoła kilkudziesięciu zawodowym zabójcom. Twórcy filmu mogliby dać mistrzowi Liu choć kilka – kilkanaście dni na przejście przez odwyk i rekonwalescencję, żeby zachować przynajmniej pozory wiarygodności tego wątku. Potężny mnich z klasztoru Shaolin Wang Fuming (王复明 grany przez Mengke Bateer (蒙克巴特尔 Mengke Bateer), byłego koszykarza, mimo otrzymania kilkudziesięciu ciosów potężnymi nożami powstaje niczym feniks z popiołów, by po chwili podjąć walkę z kilkunastoma przeciwnikami. Nomen omen ta postać dla polskiego widza może się naturalnie kojarzyć z Arnim z komediowego serialu „13 posterunek” (wcielił się w nią Piotr Zelt). Nastoletnia Fang Hong, w tej roli Li Yuchun (李宇春) z gracją sprawia solidny łomot zgrai doświadczonych zabijaków, z których kilku zabija, mając jeszcze wystarczająco sił, żeby efektownie wysadzić siebie razem z bombą przeznaczoną dla Sun Jat-sena. Już z ostatniej olimpiady wiemy do czego są zdolne nieletnie chińskie gimnastyczki, niemniej jednak fizyka i anatomia mają swoje ograniczenia, a wypadku postaci Fang Hong scenarzysta i reżyser wydają się nie być skrępowani takimi prozaicznymi kwestiami. Do tej listy można by jeszcze dorzucić kilka wątków, które sprawiają że akcja filmu zwłaszcza w drugiej części ma więcej wspólnego z przeciętnym chińskim kinem kung fu niż solidnie przygotowanym i przemyślanym filmem akcji.

O ile w filmie brakuje oparcia w faktach i rzeczywistych wydarzeniach historycznych to znalazła się w nim spora dawka słabo obrobionej propagandy nacjonalistycznej. Kilka realnie przedstawionych sytuacji jak scena rozrzucania ulotek czy likwidacji drukarni rozmywają się w skąpanych frazesami kwestiach bohaterów. Można zrozumieć, że twórcom filmu zależało na dobrym przyjęciu filmu przez władców w Pekinie, ale mogli podać te treści w bardziej ludzkiej i zbliżonej do realiów formie jak np. udało się to z robić z rolą Li Yutang (李玉堂)zagranej przez Wang Xueqi (王学圻). Określenie tego filmu jako thrillera jest mocno nie trafione. Napięcie, które reżyserowi udaje się zbudować w pierwszej części filmu zostało zagubione i rozmienione na drobne w drugiej, gdzie dreszcz emocji i niepewność biegu akcji została zastąpiona sekwencją mniej lub bardziej udanych scen walki, strzelanin i niekończącym się pościgu ulicami Hong Kongu. Jeśli ktoś spodziewa się budowania napięcia jak w innych filmach opowiadających o zamachach na znane osoby jak w klasycznym „Dniu Szakala” z 1973 r. będzie mocno rozczarowany. Jeden z komentatorów na http://www.imdb.com zaproponował zmianę nazwy filmu na „Boringguards and Assasins”.

Obok wielu słabości ten film ma kilka mocnych punktów. Jednym z nich jest świetnie zagrana rola Li Yutang. Magnat prasowy po cichu wspierający rewolucjonistów pewnego dnia staje w obliczu decyzji o jawnym wystąpieniu przeciw zwolennikom rządu w Pekinie lub konfliktu z własnym synem. Dokonany przez niego wybór zbliża ojca i syna, co jest świetnie pokazane w scenie pojednania przy tradycyjnej chińskiej kolacji rodzinnej. Dobrze zagrana przez Wang Bojie (王柏杰)rola zbuntowanego syna Li Chongguang (李重光)jest również silnym punktem filmu zwłaszcza w ostatnich momentach, kiedy zastępując w lektyce Sun Jat-sena jest jednocześnie dumny z powierzonej roli i przerażony możliwością utraty własnego życia. Udało się również w bardzo udany sposób ożywić stary Hongkong z początku XX w. i stworzyć tło doskonale oddające klimat tamtych czasów.

Jednak te plusy nie są w stanie przyćmić największej słabości tego obrazu, jaką jest nieudana próba połączenia dwóch gatunków filmowych: dramatu historycznego i chińskiego kina akcji. Widzowie, którzy oczekują ciekawej atmosfery i klimatu przedrewolucyjnych Chin mogą być rozczarowani płytkim, niezgodnym z faktami historycznymi scenariuszem i drugą częścią filmu rodem z klasycznych efekciarskich filmów kung fu pozbawionej jednak napięcia i dreszczu emocji. Z kolei osoby, które liczą na przyjemne i luźne spędzenie czasu przed filmem akcji obfitującym w efektowne walki w klasycznej chińskiej scenerii będą musiały przebrnąć przez miejscami nudnawą i nadętą pierwszą część filmu.

Oficjalna strona filmu: http://www.bodyguardsandassassins.com

Advertisements