Future X cops – porażka chińskiego kina SF

Posted on 6 czerwca 2010 - autor:

0


image

źródło zdjęcia: sina.com

W chińskim kinie filmy science fiction praktycznie nie istnieją, a najnowsza produkcja „Future X cops” (未来警察)w reżyserii Wang Jing (王晶) może jedynie utwierdzić w przekonaniu, że w najbliższym czasie w tym gatunku w Chinach nie należy się spodziewać ciekawych obrazów. Chyba, że za dzieło warte uwagi można uznać film w którym fabuła i dialogi są na poziomie „Power Rangers” albo „Transformers”.

Akcja filmu jest prosta i nie wymaga wysiłku intelektualnego. Dr. Masterson (Ma Jingwu 马精武), odkrywca metody pozyskiwania i przetwarzania w tani sposób energii słonecznej, jest celem ataku wielkich koncernów, które wynajmują grupę zabójców – cyborgów, której przywódcą jest Ka Long ( Fan Shaohuang, 樊少皇). W trakcie napadu wynalazca, chroniony przez specjalny oddział policji, unika śmierci, zostaje natomiast zabita Millie (Fan Bingbing范冰冰 ), żona głównego bohatera Kidd Zhao (Andy Lau 刘德华). Zabójcy nie mogąc dopaść naukowca kradną urządzenie do podróży w czasie i przenoszą się o 60 lat wstecz, żeby zabić go kiedy jeszcze jest dzieckiem. Zhao rusza za nimi. Ostatnia walka rozegra się w przeszłości.

Scenariusz filmu zawiera tyle niekonsekwencji i nonsensów, że można nimi spokojnie obdzielić kilka filmów SF klasy B zachodniej produkcji typu „Space Hunter”. Kidd Zhao działając w przeszłości nie ukrywa skąd jest i beztrosko lata w pancerzu à la Robocop nie dbając o to, że w ten sposób może zmienić przyszłość z której pochodzi. Przez cały film nie jest wiadome dlaczego musiał się przenieść do roku 2020. Bez informacji o tym do którego roku chcą się przenieść zabójcy mógł równie dobrze przenieść się wstecz o 10, 30 czy 50 lat żeby chronić nie młodego naukowca, a np. jego przyszłą matkę lub ojca. Nawet jeśli akcja nie trzyma się ładu i składu, film można potraktować z przymrużeniem oka i na luzie, pod warunkiem, że efekty specjalne lub gra aktorów pozwalają mile spędzić czas przed ekranem. Efekty, których twórcą jest koreańskie studio Kinomotive http://kinomotivestudio.com/ owszem są ale wyjątkowo niespecjalne. W filmach takich jak „Omega Doom” prostota i oszczędność efektów jest zaletą, w „Future X Cops” to jest po prostu śmieszne. O grze aktorów, a w szczególności Andy Lau, lepiej nie wspominać. Niektórzy azjatyccy recenzenci jak Han Wei Chou chwalą gagi i błyskotliwe dialogi. W różnych kulturach humor różni się treścią i sposobami wyrazu, ale biorąc pod uwagę poziom tekstów w tym filmie recenzent starał się chyba usilnie znaleźć choć jeden jasny punkt, żeby móc napisać coś pozytywnego.

Twórcy „Future X Cops” mocno czerpali z zagranicznych filmów science fiction nie wnosząc nic nowego i nie starając się zbytnio, żeby stworzona mieszanka miała choć pozory oryginalności. Sama idea filmu mocno przypomina fabułę filmu „Time Cop” z 1994 r. (z Jean Claude van Damme), postać głównego bohatera jest prosto z „Robocopa” a motyw podróżowania w przeszłość jak z „Terminatora”. Postacie zabójców cyborgów z kończynami zamieniającymi się w morderczą broń lub równie mordercze stwory w dziwny sposób przypominają bohaterów serii „X-Men”. Do tego jeszcze szczypta z serii „Obcy” i elementy z rodzimych chińskich filmów kung-fu klasy B. Problem w tym, że efekt końcowy dużo gorszy niż w oryginałach. Ciekawe kiedy chińscy reżyserowie i scenarzyści filmów SF zrozumieją, że sztuczne kopiowanie elementów lepszych lub gorszych zachodnich produkcji i mieszanie ich w kotle bez pomysłu na recepturę to dość kiepski pomysł i że nie da się zrobić tak jak z ubraniami: krój Pumy, dodatki Nike, a metki Adidasa i mamy nowy produkt.

Advertisements
Otagowane: