Chiński PGR – obrazki z życia wsi

Posted on 23 lipca 2010 - autor:

2


Cao Naiqian 曹乃谦 to unikalny współczesny pisarz chiński. Urodził się w 1949 r. w leżącej na uboczu i słynącej z biedy i kopalni węgla prowincji Shanxi. Miał ciekawe życie z częstymi zmianami zawodów – był górnikiem, muzykiem, a nawet rolnikiem, kiedy podczas Rewolucji Kulturalnej został zesłany na wieś. Obecnie pracuje w policji, jest detektywem w mieście Datong. Pierwsze utwory powstały gdy miał 38 lat w wyniku zakładu z kolegą. W odróżnieniu od większości pisarzy chińskich będących członkami związków pisarskich i pobierających stałe pensje, pisarstwo traktuje jako swoje hobby wykonywane w czasie wolnym.  Ze względu na tematykę i używanie dialektu nie jest zbyt popularny wśród czytelników, choć doceniają go inni znani pisarze. Pierwszy przekład jego powieści powstał w języku szwedzkim, autorstwa GöranaMalmqvista, wybitnego sinologa i tłumacza literatury chińskiej, cżłonka komisji przyznającej Nagrody Nobla, który uważa Cao Naiqiana za unikalnego i wybitnego pisarza.

Cao Naiqian w swojej twórczości wykorzystuje doświadczenia z czasów reedukacji na wsi, kiedy to miał okazję poznać codzienne życie chińskich chłopów. I trzeba przyznać, że jego obserwacje mrożą krew w żyłach. Jego najbardziej znana książka, składająca się z 30 opowiadań 到黑夜想你没办法——温家窑风景 wydana na Tajwanie w 2005 r. (tytuł angielskiego przekładu There’s Nothing I Can Do When I Think of You Late at Night przetłumaczył John Balcom, Columbia University Pres 2010 ). Prymitywni do granic zwierzęcości ludzie z wioski Wenjia myślą jedynie o dwóch sprawach – zdobyciu jedzenia i seksie. Odizolowani od świata zewnętrznego żyją zawieszeni poza czasem, ich życie równie dobrze mogłyby się toczyć setki lat wcześniej. Maleńka wioska składająca się z 30 domostw wydrążonych w lessie jest samowystarczalna, państwo praktycznie nie ingeruje w ich egzystencję, a prawo i władzę reprezentuje najstarszy mężczyzna, głowa rodu Wen.  Wszyscy mieszkańcy są ze sobą spokrewnieni, bowiem z biedy często kilku mężczyzn ma jedną kobietę. Zdobywanie jedzenia, robienie jedzenia, spożywanie jedzenia, wydalanie, przeklinanie, kopulacja, poglądactwo, kazirodzctwo, znęcanie się nad zwierzętami i kobietami, oto główne zajęcia bohaterów opowiadań Cao Naiqiana. Język, pełen dialektu z północnych rejonów prowincji Shanxi, jest także prymitywny i brutalny, pełen powtórzeń i wulgaryzmów.

Krewniak

tłumaczenie Katarzyna Sarek


Wczesnym rankiem usłyszeli dobiegający zza muru gardłowy ryk osła.

Czarny powiedział: „Ten pierdolony krewniak przyszedł po ciebie.”

Kobieta powiedziała: „Nie daj mu wejść. Niech poczeka, aż włożę spodnie.”

Czarny powiedział: „Kurwa, a co to za różnica.”

Twarz kobiety poczerwieniała: ”Może pogadaj z nim, powiedz mu, że jestem chora i nie mogę iść. I tak to akurat ten czas.”

Czarny powiedział: „ No jak to? My Chińczycy dotrzymujemy słowa.”

Wyszedł na podwórze go przywitać.

Krewniak podciągnął ramę bramy, przywiązał do niej osła, i znowu ją podciągnął. Czarny krzyknął w kierunku jaskini: „Idź i wybierz kurę. My obalimy flaszkę.”

„Czarny”, powiedział krewny do Czarnego „Przyniosłem swoją butelkę. Za każdym razem ciągle pijemy twoją.”

Czarny powiedział: „Kurwa, co pierdolisz twoja moja.”

Kobieta Czarnego z opuszczoną głową wyszła na dwór i nie patrząc na nikogo weszła do kurnika.

„Nie trzeba, nie trzeba. W nocy we wsi zdechła krowa” powiedział krewny do kobiety Czarnego. „Jak poszedłem do naczelnika pożyczyć osła, to akurat w izbie gotowali wołowinę.”

Ściągnął zawiązany na szyi osła tobołek z owczej skóry. „Masz. Ugotuj, póki się nie zaśmierdło.’

Kobieta Czarnego z opuszczoną głową wzięła pakunek i nie patrząc na nikogo weszła do jaskini.

Gdy pili wódkę, Czarny powiedział krewnemu: „Akurat wróciła dwa dni temu. Gdyby nie, to musiałbyś poczekać.”

Krewny powiedział: „No.”

Czarny powiedział: „ Za tego pożyczonego od naczelnika osła na pewno obetną wam talony na koniec roku, ale gdyby nie on, to byście szli i szli. Ale i tak musicie z tym poczekać, aż się jej skończy.”

Krewny powiedział: „Dobra.”

„Za miesiąc ją odwieź, ja nie mam skąd osła pożyczyć.”

Krewny powiedział: „Może być.”

Kobieta nie patrząc się na nikogo, krzątała się po jaskini i podsłuchiwała ich rozmowę.

Gdy wypili, Czarny powiedział kobiecie: „Włóż te wyprane ubrania, bo cię ludzie we wsi wyśmieją.”

Krewny powiedział: „Nie trzeba, nie trzeba. Po drodze w komunie kupiłem waciak i spodnie.”

Czarny powiedział: „Wykosztowałeś się na nią.”

Krewniak powiedział: „Nie pierdol.”

Czarny poszedł ich odprowadzić. Minęli jeden dom, minęli drugi dom, minęli jeden wąwóz, minęli drugi wąwóz.

Krewniak powiedział: „ Wracaj. Teraz pod górę.”

Czarny powiedział: „ Pod górę. Wracam.”

Z wahaniem odwrócił się. Krewniak zwiniętą pięścią walnął osła w zad. Kopyta osła, szur szur szurnęły w żwirze.

Wracam, wracam, kurwa mać. Nawet gdyby mi dawali tysiąc juanów, to i tak to byłby gówniany interes. Wracam, wracam, kurwa mać. W końcu to tylko jeden miesiąc w roku. Chińczyk dotrzymuje słowa, myślał Czarny idąc.

Odwrócił głowę i popatrzył.

Zobaczył dwie nogi kobiety wiszące jak marchewki, kołysały się huś huś w rytm kroków osła.

Serce Czarnego kołysało się tak jak te dwie marchewkowe nogi, huś huś.

Zdjęcie autora pochodzi z jego blogu http://blog.sina.com.cn/caonaiqian

Advertisements