Can Xue Ulica Pięciu Smaków

Posted on 23 października 2010 - autor:

0


Rozdział I

O wieku pani X i wyglądzie pana Q

Zdania na temat wieku pani X były mocno podzielone na naszej ulicy Pięciu Smaków i nie sposób było dociec prawdy. Podsumowując, istniało co najmniej dwadzieścia osiem opinii. Dający najwięcej mówili, że ma około 50 lat (przyjmijmy na razie równe 50), a dający najmniej znów 22 lata.

Osobą obstającą przy około 50 latach była przeurocza, wieloletnia wdowa, w wieku około 45 lat, o obfitym ciele i urzekającej twarzy. Podobno często na własne oczy widziała jak pani X robiła w domu makijaż i „nakładała pudru na cal grubo” i w efekcie „maskowała wszystkie zmarszczki na karku”, na którym zresztą „prawie nie ma ciała”. Pytana o konkretne miejsce obserwacji gniewnie „odmawiała ujawnienia tajemnicy”. Autor pragnie tutaj wtrącić jedno zdanie i pokrótce przedstawić ową przeuroczą wdowę. Zdecydowanie jest to osoba z klasą, o dostojnym wyglądzie, górująca nad tłumem. Odgrywa kluczową rolę w tej historii, a także wywarła wpływ na całe życie autora, który niezmiennie darzy ją szacunkiem.

Tym, który twierdzi, że pani X ma 22 lata, jest 22-letni chłopak. Opowiedział, jak pewnego mglistego poranka, „przez przypadek spotkał” panią X przy studni, gdzie „niespodziewanie obdarzyła go czarującym uśmiechem”, „pokazując białe zęby”. Na podstawie jej „nieskrępowanego i perlistego” śmiechu, „mocnych i zdrowych” zębów, „seksownego” wyglądu i innych przesłanek, ocenia, że pani X z pewnością nie ma więcej niż 22 lata. Pracujący w składzie węgla młodzieniec, już obmyty z węglowego pyłu, mówił te słowa sąsiadom kucając po pracy w publicznej toalecie. Sąsiedzi tylko mruknęli z powątpiewaniem.  Tak właściwie to dlaczego uparcie twierdzi, że ma akurat 22 lata, a nie 21 czy 23? Ludzie widzą się codziennie na ulicy, czemu wymyśla „przypadkowe spotkanie”? Na pewno ma coś na sumieniu. „Mglisty”, „seksowny”, na pierwszy rzut oka widać, że to wróży kłopoty i trzeba brać poprawkę na jego słowa.

Każda z kolejnych dwudziestu sześciu opinii miała swoje podstawy i sens. Każdy trwał przy swojej wersji i nikt nie chciał ustąpić. Tutaj warto wspomnieć o pewnym szanownym panu w średnim wieku. To stary przyjaciel męża pani X. Lojalny i uczciwy, gdy tylko słyszał, że ktoś mówi o żonie jego druha, ciągnął go za rękaw i solennie obwieszczał, że ma ona w rzeczywistości 35 lat, bo „na własne oczy widział jej dowód osobisty” (rodzina X nie pochodziła z Ulicy Pięciu Smaków). Czerwieniał na twarzy, głos mu drżał, ale nikt nie doceniał jego rycerskości, a wręcz przeciwnie uważano, że „wtrąca nos w nie swoje sprawy”, „jest hipokrytą”, a może nawet „poznał słodki smak prezentów”. Tego typu kalumnie sprawiały, że „chudł z dnia na dzień”, od przebudzenia „miał nieświeży oddech”. Wyjawiła to 48-letnia, czarująca i dziarska przyjaciółka wdowy.

Pewnego wieczoru, gdy już, już wydawało się, że tak długo nierozstrzygnięta kwestia zostanie rozwiązana, natychmiast okazało się, że radość była przedwczesna, ponieważ istniały dwie odpowiedzi. Ludzie podzielili się na dwie wrogie frakcje i nie mogli osiągnąć porozumienia.

To był parny letni wieczór, mieszkańcy po kolacji wylegli na ulicę w poszukiwaniu chłodu. Nagle zobaczyli „dwie kule błyskające światłem”. Jedna duża, druga mała, przemknęły jak meteoryty i niespodziewanie przed ich oczami rozbłysła „całkowicie przezroczysta” biała jedwabna spódnica pani X. Chłopiec też był ubrany na biało, ale „nie dało się rozpoznać tkaniny”. Gdy doszli do siebie, wybuchł gwar. Mężczyźni, młodzi i w średnim wieku, z chłopakiem ze składu węgla na czele, zgodnie twierdzili, że pani X ma około 28 lat, a sądząc po jej „gibkiej i zgrabnej” figurze, „jędrnej i gładkiej” skórze nóg i ramion, a także po innych przesłankach, może nawet „jeszcze mniej”. Ale grupa kobiet w średnim wieku pod przewodnictwem przeuroczej wdowy utrzymywała, że pani X „przekroczyła już 45 lat”, bowiem po wnikliwej obserwacji zauważyły, że jej szyja jest wytapetowana, ale w kilku odsłoniętych punktach widać było „pory wielkie jak ziarnka ryżu” i „fałdy zachodzącej na siebie skóry”. Oskarżyły mężczyzn, że „stracili poczucie przyzwoitości” i „zaglądają kobietom pod spódnice”. Ci zaś, nagle olśnieni wyzwiskami, radośnie zaczęli pytać o szczegóły ich „wnikliwych obserwacji”. Harmider trwał prawie dwie godziny. Dobry przyjaciel męża pani X stworzył swoją własną frakcję i rzucił się do walki z tłumem. Kilku krzepkich młodzieńców przewróciło go na ziemię, gdzie „zalał się łzami”. Kiedy wrzawa ucichła, wdowa wskoczyła na kamienny stół i wysuwając obfite i seksowne piersi, głośno krzyknęła, że chce „chronić wartości tradycyjnego piękna”.

Wraz z upływem czasu kwestia wieku pani X stała się najbardziej palącym problemem naszej ulicy. Ci, którzy nie zgadzali się z poglądem większości, upierali się przy swoim, powstało ponad dwadzieścia osiem frakcji. Nikt już nie miał ochoty przekonywać innych. Mąż pani X, 38-letni przystojniak, ni stąd, ni zowąd, wraz z chłopakiem ze składu węgla utrzymywał, że jego żona ma 22 lata, a nie 35 lat wpisane do dowodu, jak utrzymywał jego stary przyjaciel. Bezwolny mąż, chętnie ulegający tej swojej szczególnej przywarze, był zawsze uległy i powolny żonie. Podobno od samego początku „nie był w stanie dostrzec w niej jakiejkolwiek wady”. Dlatego opinia męża jest najmniej wiarygodna, ponieważ „nie używa rozumu do oceny rzeczywistości, tylko popuszcza wodze fantazji, a głowę ma pełną optymizmu”. (Słowa wdowy, której przenikliwość dostrzeżemy w później opisanych wydarzeniach).

Tajemnica wieku pani X nie została w końcu rozwiązana i być może dlatego pogłębiały się mroki podejrzeń i wątpliwości. Gdy rozeszły się pogłoski o sekretnych i potajemnych kontaktach pani X i urzędnika pewnej firmy – pana Q, następnego dnia, przeurocza wdowa wślizgnęła się do jej sypialni i rzuciła okiem na dowód osobisty. Odkryła, że w rubryce wiek zręcznie poprawiono cyfry, ale pozostawione ślady pokazały, że ocena wdowy była słuszna, prawdziwa „co do joty”. Ale wtedy, kolejny przyjaciel męża pani X, pewien młodzieniec z bokobrodami, oświadczył: pani X wcale nie ma 35 lat, a 32 lata, ponieważ są rówieśnikami, a w dzieciństwie podkochiwali się w sobie. Rodziny nawet zamierzały ich wyswatać. X w dzieciństwie zawsze przy nim była nieśmiała i wstydliwa, a ponieważ on jeszcze nie miał pojęcia o relacjach damsko-męskich, nie wykorzystał sposobności i nie wykonał następnego ruchu. Teraz słyszy, że X urodziła się 3 lata wcześniej od niego, a to przecież totalna bzdura. Inni też specjalnie mącili w głowach i opowiadali na około o jej wieku. Oprócz już znanych 28 opinii na ten temat pojawiły się kolejne: jeden mówił 37 i pół, drugi 46 i pół, trzeci 29 i pół. Wraz z dorzuceniem tej połówki, problem nabrał głębi i wymiaru filozoficznego.

Chociaż nie ustalono wieku pani X, to pozostańmy na razie przy tym podejrzanym w dowodzie przez pierwszego przyjaciela męża pani X, niech już zostanie 35 lat, bo to dogodne z wielu powodów. Nie możemy uważać pani X za bardzo młodą (syn ma już 6 lat), ani za bardzo starą (chociaż wdowa i inni twierdzili, że ma ponad 50 lat, to nie nazywali jej starą, w czym widać precyzyjne rozróżnienie. Wdowa doskonale rozumiała niuanse językowe). Co do męża, jeśli chce wierzyć w 22 lata, to ma wolną rękę, nikt nie ma prawa się w to mieszać, można tylko czekać na jego samodzielne „przebudzenie” (słowa wdowy). Opinii chłopaka ze składu węgla i innych mącicieli tym bardziej nie należy brać pod uwagę, ponieważ myślą tylko o sobie i szukają sposobnej okazji, nie należy się spodziewać w ich słowach ani cienia szczerości.

Przebrnąwszy przez różne kwestie dotyczące jej wieku, możemy stworzyć mgliste wyobrażenie: pani X jest kobietą w średnim wieku, o białych zębach, szczupłą, o długiej i chudej albo krótkiej i grubej szyi, skórze gładkiej bądź chropawej, głosie melodyjnym bądź chrapliwym, o ciele pełnym seksu lub całkowicie go pozbawionym. To mgliste wyobrażenie czasami w mgnieniu oka „ukazuje prawdziwe oblicze”, następnie znów jak wcześniej, staje się zbyt trudne do zrozumienia,  niejasne i zagmatwane, ale o tym później.

Nie możemy się także zgodzić z opinią męża na jej temat, ponieważ jest ona najbardziej problematyczna. Chociaż to postawny i krzepki mężczyzna,  świetnie dający sobie radę z ludźmi, to gdy tylko ktoś wspomniał o żonie, zamieniał się w babę i biernego potakiwacza. Do tego stopnia, że podczas rozmowy nagle się wyłączał, jak trafiony piorunem, zapominał co mówił i niespodziewanie proponował „grę w klasy”. Wyciągał kawałek kredy i rysował na ziemi kwadraty. Jeśli nie skakałeś razem z nim, zapominał o tobie i bawił się sam.

Spośród wszystkich wyobrażeń o pani X najbardziej szokujące były słowa jej kochanka (tak wszyscy o nim mówili). Przeurocza wdowa powodowana dobrem ogółu raz otworzyła jego list do pani X. Wyjawił w nim, że kiedy po raz pierwszy ujrzał panią X, zauważył tylko jedno olbrzymie, pulsujące pomarańczowe oko, zemdlał i nic więcej nie zobaczył. Aż do samego końca skandalu nigdy nie widział wyraźnie jej twarzy. Nie widział, bo nie był w stanie. Jak tylko pani X pojawiała się przed jego oczami, widział jedynie olbrzymie pomarańczowe oko. Gdy zaczynało pulsować, jego oczy wypełniały się gorącymi łzami, wszystko zasnuwało się mgłą i oczywiście już niczego nie był w stanie dostrzec. Być może w liście specjalnie zmyślał, żeby zdobyć przychylność lubiącej tajemnice pani X, a może był to ich sekretny język lub szyfr.

Dziwne jest to, że sama pani X uczyniła podobne wyznanie, jeszcze przed poznaniem pana Q. ( Tę informację dostarczyła koleżanka pani X, ponieważ pani X zawsze lubiła się jej zwierzać, usta jej się nie zamykały, nawet mimo tego, że miały krańcowo różne charaktery, z czego można wnioskować, że potrafiłaby „zwierzyć się całemu światu”). Siedziała wtedy w swoim mrocznym pokoju i nieskończenie dumna przechwalała się koleżance: „Moje oczy są tak niezwykłe, bowiem cały czas zwracam na nie uwagę. Nie żartuję, zawsze obserwuje je w lustrze, nawet na ulicy zawsze mam przy sobie małe lusterko i często wyciągam je by rzucić na nie okiem. Czasami naprawdę chciałabym zobaczyć jak wyglądają podczas snu, jaka szkoda, że nie mogę. Ciekawe jak wtedy wyglądają? Jaka pilna praca odbywa się za tymi soczewkami? Badam także ich sekrecje, mam mikroskop, który kupiłam właśnie w tym celu. Fascynuje mnie to do głębi, poczyniłam już duże postępy. Zgromadziłam również dużo luster dla Xiao Bao (jej jedyny syn), kiedy podrośnie pokażę mu jak fascynujące są jego własne oczy. Wszyscy mówią, że oczy są zwierciadłem duszy, ale nikt nie zastanawia się nad tymi zwierciadłami. Zapominają o nich i pozwalają im pokryć się kurzem, aż przestaną cokolwiek pokazywać.” Mówiąc te słowa nieprzerwanie podnosiła brwi i mrugała dla zwiększenia efektu.

Mimo częstych zapewnień koleżanka nie zauważyła jej szczególnych mocy, jak zresztą nikt z Ulicy Pięciu Smaków, wliczając męża, który mimo niezwykłego oddania, niestety nie odkrył w niej żadnej osobliwości. Czy to oznacza, że jedynie pan Q był w stanie je dostrzec? Być może nie do końca jest to prawdą, bowiem poza Ulicą Pięciu Smaków istnieje jeszcze wielki świat. Ponadto, czyż według osobistych doświadczeń chłopaka ze składu węgla, pani X nie dysponowała niewypowiedzianym „seksapilem”? Kto może zapewnić, że mężczyźni spoza Ulicy Pięciu Smaków w zetknięciu z jej powabem nie odkryliby przy okazji również tych szczególnych mocy? Czy możesz wykluczyć taką możliwość, tylko dlatego, że mąż przez długie lata nic nie zauważył?

残雪 《五香街》1988

Can Xue Five Spice Street. Translated from the Chinese by Karen Gernant and Chen Zeping Yale University Press, 2009


Reklamy