Philip P. Pan: „Z cienia Mao”

Posted on 3 marca 2011 - autor:

1


Pan_okladka02

źródło zdjęcia: poczytaj.pl

Po wydaną w 2009 r. w polskim przekładzie książkę Philipa P. Pana „Z cienia Mao. Walka o duszę nowych Chin” sięgnąłem z dużą rezerwą. Dwa słowa w podtytule „walka” i „dusza”, mimo renomy autora, nastawiły mnie do niej nieufnie. W zharmonizowanym społeczeństwie nie ma miejsca na walkę, jest konsensus. Nie ma duszy, jest światopogląd, etatystyczny ateizm podlany konfucjańskim sosem wyznawany obecnie przez większość dążących do dobrobytu materialnego Chińczyków. Kolejna publikacja o bohaterskich, lecz nielicznych i często oderwanych od społecznych realiów chińskich dysydentach walczących z orwellowskim systemem? Już pierwszy rozdział rozwiał obawy. Autor, wieloletni korespondent, a potem szef pekińskiego oddziału „Washington Post”, pisze głównie nie o wielkich postaciach, które znamy z czołówek gazet, ale o zwykłych ludziach, którzy w skomplikowanej chińskiej rzeczywistości dążą na różne sposoby do prawdy i sprawiedliwości.

Wang Jinxiu, były dysydent i uczestnik wydarzeń na Placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 r., w nowych Chinach właściciel dobrze prosperującej firmy informatycznej, będąc świadkiem jak władze potraktowały pogrzeb i rodzinę byłego pierwszego sekretarza partii Zhao Ziyang, zaczyna ponownie kwestionować sposób, w jaki partia sprawuje władzę. Hu Jie, były żołnierz, a potem kamerzysta nankińskiego biura państwowej agencji Xinhua, ryzykuje aresztowanie i poświęca wiele miesięcy na dojście do prawdy o śmierci komunistycznej aktywistki Lin Zhao, która w latach rewolucji kulturalnej ośmieliła się przeciwstawić oficjalnej linii partii. Hu z własnych skromnych środków finansuje zbieranie materiałów i realizację filmu dokumentalnego o historii Lin Zhao „Looking for Lin Zhao’s Soul” „寻找林昭的灵魂” który został zablokowany w Chinach i szersza publiczność chińskojęzyczna miała do niego dostęp dopiero w Hongkongu.

Opowieść o nauczycielu Zeng Zhong, byłym czerwonogwardziście Xi Qinsheng i wysokim urzędniku partyjnym Liao Bokang, którzy niezależnie od siebie uratowali od zniszczenia i zachowali dla przyszłych pokoleń ostatni w Chongqingu nie zrównany z ziemią cmentarz czerwonogwardzistów i ich ofiar w parku Shapingba. Robotnicy Xiao Yunliang i Yao Fuxin skazani na więzienie, za to że stanęli na czele ruchu robotników i sprzeciwili się korupcji oraz doprowadzeniu do bankructwa fabryki Liaotie w Liaoyangu. Liu Shiru, który bezskutecznie walczył o swój dom w pekińskich hutongach przejmowanych przez potentatkę na rynku nieruchomości Chen Lihua. Jego praw i innych bezprawnie wysiedlanych ludzi bronił wtedy prawnik Gao Zhisheng, który zrezygnował z błyskotliwej kariery i podjął się niebezpiecznej w Chinach działalności prawnika społecznika. Gao Zhisheng prawie 2 lata temu zaginął w tajemniczych okolicznościach po rzekomym uwolnieniu go z więzienia i władze do dziś nie ujawniły miejsca jego pobytu lub śmierci. Epopeja mieszkańców wioski Wangying z powiatu Linquan w Anhui, którzy sprzeciwili się nadmiernym podatkom pobieranym często z użyciem siły przez lokalne władze z bossem partyjnym Zhang Xide na czele. Zebrane pieniądze były potem trwonione lub sprzeniewierzane. W związku z tą sprawą przedstawione jest małżeństwo pisarzy Chen Guidi i Wu Chuntao, które dzięki uporowi i odwadze zebrało i opublikowało materiały pokazujące prawdziwe oblicze partyjnego kacyka. Emerytowany chirurg wojskowy Jian Yanyong, który ryzykując oskarżenie o naruszenie tajemnicy państwowej jako pierwszy lekarz chiński, poinformował media o skrywanej przez władze epidemii SARS. Cheng Yizhong, naczelny redaktor Southern Metropolis Daily i Beijing News oraz jego współpracowników Yu Huafeng i Li Mingyi przez kilka lat, do chwili uwięzienia, prowadzili grę z cenzurą i lokalnymi władzami partyjnymi publikując niebezpieczne i niewygodne artykuły o tematyce politycznej i społecznej. Doprowadzili między innymi do likwidacji systemu specjalnych aresztów dla nielegalnych imigrantów ze wsi do miast, w których zatrzymani byli torturowani i niekiedy mordowani.

Postacie, o których pisze Pan, są zwykłymi ludźmi, nie kryształowymi bohaterami. Celem ich życia nie jest obalenie partii komunistycznej i walka o ustanowienie demokracji w Chinach. Pochodzą z odmiennych środowisk i różnych części kraju. Jedyne co ich łączy to fakt, że ich działania polegały na ujawnieniu prawdy o przeszłych czy aktualnych wydarzeniach, jakie miały miejsce w Chinach lub sprzeciwie wobec aktów łamania prawa przez władze. Książka świetnie ukazuje metody, jakimi władze starają się uciszyć podejmujących działania w interesie społecznym, który w Chinach bardzo często jest sprzeczny z interesem rządzących. Poszczególne historie pozwalają na głębsze zrozumienie niektórych problemów, z jakimi boryka się społeczeństwo chińskie i pokazuje niektóre z osi konfliktu pomiędzy społeczeństwem a aparatem państwowym, takie jak przekłamywanie lub zagrzebywanie historii, samowola lokalnych władz i aparatu bezpieczeństwa, korupcja i współpraca między światem biznesu, a administracją i partią. Widać wyraźnie bezradność jednostki w państwie, w którym sądy, policja i większość mediów są na usługach skorumpowanych urzędników i biznesmenów ciągnących profity z suto opłacanej przychylności działaczy partyjnych i urzędników państwowych. Od wydarzeń 1989 r. Chiny kroczą drogą budowania autorytarnego państwa dobrobytu, drogą budowy społeczeństwa zhierarchizowanego i elitarnego, a nie obywatelskiego i egalitarnego. Przez ponad 20 lat władzom w Pekinie udawało się utrzymać spokój w kraju, dając społeczeństwu dynamiczny wzrost PKB. Jednak problemy zaprezentowane w książce Pana, to tylko część z tych, jakie dotykają chińskie społeczeństwo. Inne to np. pogłębiająca się degradacja środowiska naturalnego, powiększająca się przepaść ekonomiczna między poszczególnymi warstwami społeczeństwa, zła jakość żywności, lekarstw i innych produktów, szybujące ceny nieruchomości i w ostatnim czasie szybko rosnąca inflacja. W Chinach panuje obecnie nieformalny układ społeczeństwa z władzą. W zamian za dobrobyt materialny większość Chińczyków zrezygnowała z walki o swobody obywatelskie i większy udział w sprawowaniu władzy, godzi się z przekłamywaniem i cenzurowaniem historii i bieżących wydarzeń. Sam wzrost PKB, osiągany takimi metodami jak to jest robione obecnie w Chinach, na dłuższą metę nie jest w stanie rozwiązać większości problemów z jakimi borykają się ten kraj. Część z nich, jak np zanieczyszczenie środowiska, jakość żywności i samowola władz, będą budziła coraz większy sprzeciw społeczeństwa, bez względu na tempo rozwoju gospodarczego. Kiedy zaś zabraknie rozwoju gospodarczego, na wierzch ponownie mogą wypłynąć te wszystkie bolączki, o jakich pisze Pan, a które na razie są przez władze dość skutecznie zamiatane pod dywan.

Reklamy