Zapadające się chińskie miasta

Posted on 25 lutego 2012 - autor:

0



Długa na osiem metrów szczelina w ziemi, która w połowie lutego pojawiła się w pobliżu przyszłego najwyższego budynku Chin – Shanghai Tower (632 m), przypomniała mediom i szerokiej publiczności o starym problemie. Powoli, ale nieubłaganie, osuwa się ziemia pod fundamentami ponad 50 chińskich miast.

Ministerstwo Ziemi i Zasobów Naturalnych niedawno ogłosiło (powszechnie znany wśród geografów fakt), że główną przyczyną osiadania gruntu w Chinach jest obniżający się poziom wód gruntowych. Dynamicznie rosnące chińskie metropolie potrzebują coraz więcej wody i w jej poszukiwaniu sięgają coraz głębiej niszcząc przy tym strukturę gruntu. Najbardziej zagrożone obszary to Nizina Chińska (w tym Pekin i jego okolice, Tianjin), delta Jangcy (głównie Szanghaj), czy zlewiska rzek Fen i Huai.

Pekin, Tianjin, Tanggu, Cangzhou to najbardziej zagrożone osiadaniem miejsca na obszarze 70 tys. m² Niziny Chińskiej, gdzie maksimum osunięcia gruntu to aż 3.18 m. Od lat 70 ubiegłego wieku miasto Cangzhou osiadło już o 2.4 m. W Pekinie średnia roczna to 137 mm, co zaczyna stwarzać coraz więcej problemów infrastrukturze miasta, tak np. od 2000 r. ok. 30% awarii instalacji wodociągowych i gazowych spowodowana jest właśnie osiadaniem gruntu. Kilka linii metra przebiega przez zagrożony obszar, problem zaczyna także dotykać kolej. Nowa linia gaotie, łącząca Pekin i Szanghai i mająca bardzo niski poziom tolerancji na zmiany poziomu podłoża, przebiega akurat przez tereny szczególnie narażone na osiadanie. Mimo narastającego zagrożenia, Pekin i inne miasta z Niziny Chińskiej są jednak skazane na dalsze korzystanie z zasobów wód gruntowych, bowiem cała północ Chin boryka się z coraz większym deficytem wód powierzchniowych. Stolica Chin obecnie w 70-80% pokrywa swoje zapotrzebwanie na wodę sięgając po podziemne zasoby.

Szanghaj boryka się z tym problemem od prawie 100 lat. Pierwszy przypadek poważnego osiadania zanotowano już w 1921 roku. W latach 50 i 60 ubiegłego wieku średnia wynosiła ponad 10 cm. W 1963 r. zamknięto większość studni w mieście i ograniczono pobieranie wody z reszty, ale i tak od tego czasu miasto obniżyło się o 40 cm. Władze miasta zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakie to niesie dla położonego na bagnistym i niestabilnym podłożu Szanghaju. Fang Zheng, wiceprzewodniczący Shanghai Institute for Geological Survey uspokaja mieszkańców informując, że w mieście zainstalowano 300 czujników do pomiaru poziomu wód gruntowych, co w połączeniu z danymi uzyskiwanymi z satelit, daje precyzyjną mapę zagrożonych terenów. Dzięki temu m.in. nie wydaje się zezwoleń na budowę wieżowców w miejscach szczególnie narażonych na osiadanie. Od 2005 roku aktywnie przeciwdziała się zjawisku pompując dziennie setki ton wody pod ziemię, a roczny koszt wszystkich działań wynosi ponad 20 mln juanów. Od tego czasu roczny poziom osiadania wynosi jedynie 7 mm, ale i tak potrafi przysporzyć problemów, jak zimą 2011 r. kiedy trzeba było pośpiesznie modernizować szanghajski tor Formuły 1. Mimo wszelkich starań, proces osiadania w połączeniu z globalnym podnoszeniem się poziomu wód nie wróży dobrze miastu. Nastroje panujące wśród mieszkańców wypowiedział na głos dziennikarz, który w ubiegłym tygodniu w programie na kanale informacyjnym CCTV zmartwił się, czy Shanghai (nad morzem) nie zmieni nazwy na Xiahai (pod morzem). Przy okazji newsów o pęknięciu ziemi w pobliżu wznoszonego Shanghai Tower (nota bene kilkadziesiąt metrów dalej znajdują się pozostałe dwa najwyższe budynki Szanghaju – Jin Mao Tower i Shanghai World Financial Center, plus słynna wieża telewizyjna Perła Wschodu) media przypomniały inne wydarzenia tego typu, jak osuwające się estakady, kilkumetrowe dziury w jezdniach czy pękające budynki.

Władze centralne zdają sobie sprawę z wagi problemu i zaczynają aktywnie walczyć z narastającym zagrożeniem. 21 lutego ogłosiły plan działań, dzięki którym do 2020 roku mają sobie poradzić z kwestią osiadania gruntu. Zamierzają zbudować ogólnochińską bazę pomiarową, wdrożyć szczególny monitornig obszarów przez które przebiega szybka kolej i ściślejszą kontrolę nad wpompowywaniem wody pod ziemię. Chyba to nadmierny optymizm, bowiem woda, i jej w różnych rejonach nadmiar czy brak, jest coraz poważniejszym problemem dla całych Chin, zarówno zwykłych mieszkańców jak i gospodarki. Rząd próbuje różnych rozwiązań, począwszy od gigantycznych jak projekt transferu wody północ-południe, po podnoszenie cen wody mające na celu zachęcanie do oszczędzania cennego surowca, ale skala problemu wydaje się przerastać nawet organizacyjnie świetne chińskie władze.  

Źródła zdjęć

http://news.china.com.cn/2012-02/17/content_24690512.htm

http://news.cn.yahoo.com/ypen/20111110/691508_4.html

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO