Zamiast polskich dzieci chińska imigracja?

Posted on 29 września 2012 - autor:

2


W przemówieniu na konferencji organizowanej przez fundację Centrum im. Profesora Bronisława Geremka ( http://www.geremek.pl/index.php?id=115) prezydent Aleksander Kwaśniewski w kontekście zmian demograficznych, jakim podlega Polska, starzeniu się polskiego społeczeństwa i niskiej dzietności Polek, wspomniał o konieczności zaakceptowania przez polskie społeczeństwo imigracji i związanej z nią wielokulturowości. Jako że konferencja poświęcona była problematyce stosunków między Unią Europejską a Chinami, kwestia ta wspomniana została w kontekście możliwej chińskiej imigracji, która miałaby być jednym z rozwiązań polskich problemów demograficznych. Czyżby zamiast sensownych programów prorodzinnych, które niosłyby realną pomoc dla młodych rodzin decydujących się na dziecko, jeden z czołowych polskich polityków proponował jako panaceum na starzenie się polskiego społeczeństwa sprowadzenie chińskiego kontyngentu?

Po latach rządów m. in. SLD, PIS i teraz Platformy, mniej lub bardziej nieudanych programów jak becikowe czy “Rodzina na swoim” (raczej deweloper na swoim) według prognoz GUS przy takim przyroście naturalnym jak obecnie, w 2035 roku ma nas być 36 mln. Nieudolność kolejnych rządów, w tym również formacji politycznej, z której wywodzi się Aleksander Kwaśniewski, w zakresie polityki prorodzinnej, brak sensownych rozwiązań systemowych i realnego wsparcia dla młodych rodzin z dziećmi, to jedne z głównych przyczyn tego, że Polki nie mają ani chęci ani możliwości do posiadania potomstwa. Zamiast rządowego dialogu z pracodawcami i stworzeniu rozwiązań, dzięki którym przedsiębiorcom opłacałoby się zatrudnianie młodych matek z dziećmi, mamy niesłychanie rozbudowane przepisy ochronne Kodeksu Pracy, które skutkują tym, że przedsiębiorca woli kobietę zwolnić pod byle pretekstem.

Tego typu pomysły, nawet w tak ogólnikowej formie jak zaprezentowana na konferencji, czy nawiązanie do takich krajów jak Stany Zjednoczone, które osiągnęły potęgę dzięki imigrantom, to krótkowzroczne pójście na łatwiznę, nie liczące się z polskimi realiami i interesem polskiego społeczeństwa. „Tu nie Ameryka – tutaj jest Polska, to nie hamburger – a kiełbasa swojska”. Polska nie jest krajem imigrantów, tak jak Stany Zjednoczone. Nie mamy również balastu kolonialnego, jak Francja czy Wielka Brytania. Tak zachwalane przez Pana Prezydenta multi-kulti jest coraz częściej krytykowane. W krajach europejskich widać coraz silniejsze tendencje antyimigracyjne, a nasi sąsiedzi za zachodnią granicą coraz częściej negatywnie oceniają skutki masowej imigracji turecką, którą sami wykreowali. Tworzenie społeczeństwa wielokulturowego z silnym udziałem imigrantów, zwłaszcza z innych kontynentów, nie ma w Polsce sensownego uzasadnienia historycznego czy społecznego. Gdyby nie nieudolna polityka społeczna polskich rządów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, nie musielibyśmy być może borykać się z problemem tak niskiego przyrostu naturalnego.

Może lepiej by było gdyby Pan Prezydent Kwaśniewski i inni podobnie podobnie do niego myślący politycy, zajęli się kwestią zwiększenia udziału państwa w finansowaniu żłobków i przedszkoli, tak żeby były powszechnie dostępne i nieodpłatne lub przynajmniej dużo tańsze niż obecnie, co z pewnością będzie pozytywnym bodźcem dla młodych Polaków przy podejmowaniu decyzji o macierzyństwie.

Zresztą biorąc pod uwagę skutki polityki jednego dziecka i szybkie starzenie się chińskiego społeczeństwa, które już w nieodległej przyszłości może borykać się z podobnymi problemami jak społeczeństwa europejskie, stawianie na chińskich imigrantów zwłaszcza młodych i dobrze wykształconych może być co najmniej problematyczne. Młodzi wykształceni Chińczycy w chwili obecnej mają całkiem dobre perspektywy we własnym kraju, gdzie pensje są już często wyższe niż te, które mogliby zaoferować polscy pracodawcy. Ponadto czy przy tak wysokim poziomie bezrobocia wśród polskich absolwentów szkół wyższych istnieje potrzeba chińskiej imigracji? .

Oczywiście dla niewykształconych chłopów z ubogich chińskich prowincji, Polska jeszcze przez jakiś czas będzie atrakcyjnym miejscem emigracji docelowej, tylko czy przy obecnym stopniu bezrobocia w naszym kraju, pensjach na poziomie najniższej krajowej i strukturalnym bezrobociu w wielu regionach potrzebujemy pomocnej chińskiej dłoni?

Może jednak lepiej zająć się rozwiązaniem problemów, które na co dzień trapią Polaków, tak żeby stworzyć zdrowe, rozwijające się społeczeństwo, a nie szukać lekarstwa na polskie bolączki w chińskiej czy innej imigracji.

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO