Ciastko księżycowe, czyli tradycje Święta Środka Jesieni

Posted on 15 października 2012 - autor:

0


Święto Środka Jesieni przypadło w tym roku na 30 września. Jest to czas kiedy, chińskie rodziny gromadzą się przy stole, by wspólnie zjeść obiad, podzielić się tradycyjnymi ciastkami księżycowymi (dalej zwanymi „moon cake”), zaświecić lampiony i wpatrywać się w księżyc w pełni.

Moon cake, to okrągłe ciastka z cienką warstwą ciasta i dużą ilością nadzienia. Tradycyjne nadzienia, to pasty z czerwonej fasolki, nasion lotusu, chińskich daktyli, ze zmiksowanych orzechów, fasoli i suchych owoców (w wydaniu na słodko), lub z żółtka jajka (na słono). Ulubionym farszem do moon cake w wielu rejonach jest też mięso.

W tym roku na rynku pojawiły się też nowe, zupełnie eksperymentalne smaki, jak … ser. Zastanawiało mnie czy serowe ciastko będzie na słodko, czy na słono, bo Chińczycy raczej tolerują ser w wydaniu na słodko. Zapytałam zatem moich studentów jak smakuje serowy moon cake, i co się okazało – „słodko-słono”. (!)

Na rynku jakiś czas temu pojawiły się też lodowe ciastka księżycowe, które poza tradycyjnym kształtem nie mają z moon cake wiele wspólnego. Biją one rekordy popularności, szczególnie wśród dzieciaków.

Na tradycyjnej kolacji w dzień Środka Jesieni na stole pojawią się też potrawy z kaczki, dyni (ubodzy Chińczycy, których w dawnych czasach nie było stać na ciastka, zastępowali je dynią), ślimaki rzeczne (to na południu Chin, gdzie wierzą, że jedzenie ich w Święto pomoże wyostrzyć wzrok), taro – kolokazja jadalna (która ma odpędzić pecha i przyciągnąć szczęście). Ucztujący zakropią to winem uzyskiwanym z fermentacji kwiatów krzewu wończy, zwanej słodką oliwką [osmanthus] (Święto Środka Jesieni, to okres kiedy wończa jest w pełni rozkwitu i powietrze, w Szanghaju na przykład, przepełnione jest jej niezwykłym i intensywnym zapachem).

Legenda związana ze świętem głosi, że Chang’e – piękna służąca w Pałacu Cesarzowej Nieba wykradła z pałacu eliksir, za co została wygnana na Księżyc. Tylko raz do roku, w dzień Środka Jesieni mogła powrócić na ziemię do swojego męża. Stąd też święto jest tradycyjnie dniem gromadzenia się członków rodzin przy wspólnym stole.

Mnie oczywiście najbardziej interesuje aspekt moon cake, jako zjawiska społecznego. Chińczycy, w trosce o swoją „twarz” (prestiż) licznie i szczodrze obdarowują się wzajemnie ciastkami, przez co okazują szacunek obdarowywanej osobie. W całym „teatrzyku” chodzi o to, by prezent był widocznie drogi, by nie było cienia wątpliwości, że obdarowujący wydał na ciastka sporą sumę pieniędzy. Ciastka są zatem „znakowane”. Te na które wydano dużo pieniędzy (choć w smaku są dokładnie takie same, jak te sprzedawane za grosze na wagę w supermarkecie), są opakowane w firmowe, bardzo kosztowne i precyzyjnie wykonane pudełka, koniecznie oznakowane firmowym logo. Co roku piękne kolekcje wydają na przykład luksusowe hotele. Ceny takich pudełek prezentowych, to zwykle ok. kilkuset do tysiąca yuan’ów (500 zł), ale bywają i znacznie droższe.

Zwyczaj obdarowywania się ciastkami księżycowymi, jest powiedzmy sobie szczerze, wysoce niepraktyczny. Sezon na moon cake powoli przemija, ale w wielu gospodarstwach domowych, zostały duże zapasy tych „rarytasów”. Mają one dość niedługą datę ważności, więc niebawem nie będą już przydatne do spożycia. Poranne wiadomości doniosły wczoraj bodajże, iż znalazły się zaradne gospodynie domowe, które z moon cake wyczarowują naleśniki, tudzież nadzienia do innych niewątpliwych „przysmaków”. I tak ciastka księżycowe nie tylko dostają szansę na drugie życie, ale i na nową postać.

Innym rozwiązaniem moonkejkowego problemu jest zwrot do sklepu. Słyszałam, że niektóre sklepy akceptują zwroty, na zasadzie wymiany na inny towar. Zapewne potrzebny jest do tego odcinek z kasy, ale jak obdarowujący wydał tyle pieniędzy na prezent, to na pewno bez skrępowania do prezentu dołoży i paragon.

I tak się moon cake kręci…

2012.10.11

Artykuł pochodzi od autora bloga www.kakcia.blox.pl.

Publikacja za zgoda autora.

Reklamy