Bardziej chińscy od samych Chińczyków

Posted on 2 Maj 2013 - autor:

0


Łukasz Sarek

„Bardziej chińscy od samych Chińczyków. Polemika z Wojciechem Jakóbcem”

PandaHuggersDragonSlayersBeijing_review

„China can at the same time be an exhilarating and daunting place to live in”, źródło Beijing Review

Niedawno na łamach tygodnika „Polityka” (nr 16/2013) opublikowany został obszerny wywiad z Krzysztofem Darewiczem, dziennikarzem, sinologiem i biznesmenem, który obecnie prowadzi w leżącym na południu Chin mieście Foshan restaurację „Sarmacja” serwującą polskie potrawy. Oprócz ciekawej opowieści o powstaniu restauracji, kłopotach, jakie mieli założyciele z doborem potraw i składników oraz o strategii marketingowej, poruszone zostały również kwestie takie jak gusta i mentalność Chińczyków, ocena chińskiego rynku oraz tego, jak można i należy prowadzić interesy w Chinach i jak na tym zarobić. Artykuł wart polecenia tym wszystkim, którzy mają zamiar oferować swoje towary i usługi chińskim klientom, spotkał się z druzgoczącą krytyką przedstawiciela młodszego pokolenia sinologów – Wojciecha Jakóbca. Na łamach portalu „Na temat Chin”, którego jest współzałożycielem, z oburzeniem zarzucił Darewiczowi wypowiadanie opinii trącących kolonializmem, archaiczny sposób myślenia, chęć cywilizowania wielkiego narodu chińskiego i poszukiwanie cwanych sposobów na szybkie zbicie fortuny. Zdaniem Jakóbca, konieczna jest dyskusja na temat tego, jak Polacy postrzegają Chiny – by wyplenić takie archaiczne i niegodne współczesnych czasów poglądy. Zdecydowanie taka dyskusja jest potrzebna, tylko że oparta na faktach, a nie na konfabulacjach.

Jak rozstrzygnąć problem z psem?

Szczególne miejsce w krytyce przypadło kwestii jedzenia psów przez Chińczyków. Jakóbca oburza otwarcie artykułu o polskiej restauracji w Foshan pytaniem o to, czy Chińczycy nie jedzą już psiny. Stereotypowe pytanie – pewnie tak, tylko że takie pytanie zadaje mnóstwo Polaków, kiedy słyszą hasło „Chiny” albo „jedzenie w Chinach”. Jeszcze bardziej oburza go, nomen omen mocno przesadzona, opinia Darewicza, że psy je tylko margines i tylko na wsiach. Według Jakóbca jedzenie psów to „najbardziej nieprawdziwy stereotyp dotyczący Chin”. Jego zdaniem czy ktoś je psa czy nie, to kwestia czysto psychologiczna i kulturowa, której nie powinniśmy rozpatrywać z punktu widzenia naszego europejskiego otoczenia kulturowego.

Otóż w Chinach psy się je, a psinę można kupić na targu, choć nie tak powszechnie jak dawniej. Mięso jak mięso, da się zjeść, zwłaszcza zimową porą w gorącej zupie. Obecnie jednak część Chińczyków – i to szczególnie ludzie młodzi – coraz częściej podziela opinię, że jeść psów się nie godzi. W zdecydowanej większości średniej i wyższej klasy restauracji w większych miastach psina już nie figuruje w menu, ale w mniejszych i na wsi piesek na talerzu jest już powszechniejszy. Niektórym Chińczykom tak bardzo zaczęło wadzić jedzenie pupili, że powstały organizacje prowadzące aktywną działalność na rzecz wprowadzenia zakazu serwowania psiny pod jakąkolwiek postacią. W 2011 roku chińscy aktywiści doprowadzili do skasowania festiwalu psiego mięsa w Jinhua. Bardzo ostre protesty od lat wzbudza podobny festiwal w Yulin w Guangxi. Projekty odpowiednich regulacji prawnych były przygotowywane przez różne ośrodki, m.in. Chińską Akademię Nauk Społecznych.

Pełny tekst artykułu został opublikowany w Kulturze Liberalnej:
http://kulturaliberalna.pl/2013/04/30/czwartek-chiny-sarek-bardziej-chinscy-od-samych-chinczykow-polemika-z-wojciechem-jakobcem/

Reklamy
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO