Pomysłowy Dobromir, wersja chińska

Posted on 23 stycznia 2014 - autor:

1


pomyslowe_rekawiczki

Krąży obiegowa opinia, z którą trudno się nie zgodzić, generalizując oczywiście, że Chińczycy nie są kreatywni, że brak im skłonności do samodzielnego myślenia, że raczej powielają wzory, kopiują techniki, niż sami tworzą. To wszystko święta prawda, ale czasem ten naród, który wymyślił przecież kiedyś papier, czy proch, potrafi zaskoczyć rozwiązaniami tak kreatywnymi, że po pierwsze trudno w to uwierzyć, po drugie, nie do końca wiadomo śmiać się, czy płakać…

Jakiś już czas temu w telewizyjnych wiadomościach podawano informacje o napadach nożowników szaleńców. Pewien taki szaleniec przyczaił się przed wejściem do jednego z wielkich supermarketów w stolicy i jeśli dobrze pamiętam ranił śmiertelnie jedną, lub dwie osoby. Coś z tym trzeba zrobić! Zaczęły się podnosić głosy, padały różne propozycje. Najbardziej oczywistą było, a jakże, wprowadzić zakaz sprzedaży noży w dużych marketach. W moim lokalnym Carrefour wywieszono nawet na pewien czas kartkę, która informowała, że noży nie sprzedaje się osobom małoletnim i niepełnosprawnym umysłowo. Na nieszczęście w małych, osiedlowych sklepach gospodarstwa domowego dostęp do nich był i jest nieograniczony.

Szanghaj podobnie jak inne duże miasta Chin borykają się z plagą nieuczciwych taksówkarzy. Każdy jeden chce na przyjezdnych dorobić. Czasami odmawiają włączenia licznika i z góry chcą się umówić na konkretną kwotę. Zdarza się, że obwożą klienta przez pół miasta do miejsca znajdującego się nieomalże tuż za rogiem. Niekiedy można się z takim oszustem wykłócić i zapłacić mniej za kurs. Ale ile, któż to wie?! W Szanghaju miasto wpadło na pomysł, by w miejscach szczególnie narażonych na naciągaczy, takich jak stacja końcowa szybkiej kolejki Maglev (łączącej miasto z lotniskiem Pudong), wystawić tablice informujące o przybliżonej taryfie dojazdu do popularnych części miasta. Podróżny wysiada z kolejki, sprawdza szacunkowy koszt przejazdu, a potem weryfikuje go z prawdą. Jak nie można rozprawić się z taksówkarzami, to zawsze jest to jakieś rozwiązanie.

Tematem poruszającym do głębi chińską opinię publiczną jest ostatnio bardzo poważny problem zanieczyszczenia powietrza, które w ubiegłym miesiącu pobiło wszelkie rekordy. System pomiaru zanieczyszczenia wg wskaźnika PM2.5 (dot. drobnych pyłów, które raz dostawszy się do płuc pozostają tam na zawsze) przewiduje, wg norm europejskich, że za wolne od zanieczyszczeń uważa się powietrze o wskaźniku PM2.5 na poziomie poniżej 25. Dla porównania ten pułap w Chinach wynosi 50. W grudniu w Szanghaju stopień zanieczyszczenia wyszedł poza skalę, której górna granica jest na poziomie 500. (wyniósł ponad 600, a niewielkim pocieszeniem jest fakt, że na północy doszedł podobnież do 1.000 jednostek). Czas wzmożonego zanieczyszczenia powietrza przypada na okres grzewczy, kiedy to pełną parą pracują stare, węglowe elektrownie. W różnych regionach kraju, różne padają pomysły rozwiązania problemu. W Szanghaju zaproponowano podobno, aby podwyższyć pułap czystości powietrza. Czyli kiedyś było czyste do 50 jednostek, a teraz miałoby być do 75! Od razu czuję się lepiej! W Pekinie, pewien dygnitarz wpadł na pomysł by zakazać ulicznego grillowania! No oczywiście! Przecież ta baranina i warzywa natykane na patyki, to samo źródło zła! A tak w ogóle to to zanieczyszczenie jest dobre, bo jednoczy naród (wyczytałam gdzieś w sieci…)

Ostatnio jedna z uczennic wypowiadała się na ten drażliwy temat, obwiniając za problem dymiące czarnym dymem, przestarzałe fabryki. Zapytana o rozwiązanie problemu, odrzekła, że należy na fabryki nałożyć kary. Tylko, że kary nie oczyszczą dymu…

Pomysłowość dotyczy wielu dziedzin życia, ale szczególną kreatywność Chińczycy wykazują tam gdzie nie trzeba. Kiedyś w telewizji pokazano złodzieja, który wkradł się do pomieszczeń biurowych jakiejś firmy, przebrany za… kartonowe pudło. Nagrała go kamera przemysłowa. Coś musiało pójść nie tak, bo drobnego cwaniaczka złapano.

Wszelkie pomysły na głowę pobija użytkowość zwykłej taśmy klejącej. Jej zastosowanie w Chinach jest wszechstronne. Przydaje się ona do napraw hydraulicznych, do scalania części rozpadającego się motoru. Kiedyś często spotykałam się z naprawianiem odpadających klamek w taksówkach, metodą na taśmę. Generalnie jeśli w domu jest taśma, to żaden kataklizm nie jest straszny!

Taboreciarze. To kolejna plaga i przejaw kreatywności. Pojawiają się najczęściej w godzinach szczytu. Ni stąd ni z owąd wyciągają swoje składane taboreciki i siadają. Gdzie? Centralnie, po środku zatłoczonych wagonów szanghajskiego metra. Można im tylko pozazdrościć. Może to właśnie zazdrość pozostałych pasażerów przemawia za skargami? Inni będą jechać w ścisku, na stojąco, nawet kilkanaście stacji. A taboreciarze? Cóż, spryciarze będą w tym czasie siedzieć. To co że przeszkadzają innym, im to nie przeszkadza 🙂

Z zaciekawieniem wyglądam co też w dziedzinie chińskiej wynalazczości przyniesie Nowy 2014 Rok.

———————————————————–

Artykuł pochodzi od autora bloga www.kakcia.blox.pl.

Publikacja za zgodą autora.

Reklamy
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO