Ayi

Posted on 7 kwietnia 2014 - autor:

2


Ostatnio byłam na przyjęciu. Mnóstwo ludzi, nie znałam nikogo, rozmowy z poznanymi osobami nie kleiły się za bardzo. Spotkałam dwie młode dziewczyny, które w Chinach spędziły już kilka lat. Na końcu języka miałam więc pytanie, które zawsze, na bank, działa i prowokuje do niekończących się dyskusji. „Czy masz Ayi?” Powstrzymałam się resztką przyzwoitości. Ayi to słowo klucz. Zawsze wywołuje dużo sprzecznych emocji i bezspornie prowokuje do dyskusji, jest takim asem z rękawa, tematem zastępczym, gdy wyczerpało się już temat pogody i poziomu zanieczyszczenia powietrza. Tematem bez barier płci i wieku, bo… każdy z nas albo ma, miał, albo nie zamierza mieć Ayi.

Kim jest Ayi? Osobą, która zna nasze przyzwyczajenia, zawartość naszych szuflad, szaf, organizację życia domowników. Ayi to innymi słowy po prostu Pani do sprzątania. Usługi pań sprzątających nie są w Chinach kosztowne, więc korzystają z nich zarówno Chińczycy jak i zamieszkujący Szanghaj obcokrajowcy. Z informacji Shanghai Daily (z 13.03.2014) wynika, ze w samym Szanghaju jest około 500.000 osób trudniących się sprzątaniem.

Sposób w jaki sprzątają ayi sprawia, że przekonuję się, iż koncepcja czystości jest w Chinach „nieco” odległa od moich oczekiwań. Te różnice, to właśnie niewyczerpane źródło dyskusji. Gdy skończą się tematy do rozmów, można zawsze powiedzieć: „Wiesz, co moja Ayi zrobiła dzisiaj…” i dyskusja sprowokowana! Pamiętam jak na początku pobytu w Chinach dziwiło mnie, dlaczego po bytności Ayi w mieszkaniu krany z wodą przekręcone są zawsze w stronę zimnej wody. Zorientowałam się wkrótce, że po prostu do sprzątania nie używa się tutaj ciepłej wody. Ta sama szmata do podłogi i mebli? Standard!

Kiedyś wróciłam do domu, i doznałam szoku. Ayi z dumą i uśmiechem na ustach oznajmiła mi, że wstawiła pranie! Nieeee. W Chinach pralki na ciepłą wodę są nowością, bo w tutejszych domach do niedawna używane były tylko lokalne odpowiedniki „Frani”. Ayi wrzuciła więc do pralki wszystko co było brudne. Rzeczy kolorowe, czarne i białe. Umówiłyśmy się więc na przyszłość, że pranie będę robić sama.

Ayi stara się jak może i jest pełna dobrych chęci. Jeśli w zlewie są brudne naczynia, to je zmyje. Jeśli na suszarce są umyte naczynia to je pochowa. No właśnie. Właściwym słowem byłoby raczej stwierdzenie, że je poukrywa. Jest tak bardzo kreatywna, że czasami spędzam kilka dni na poszukiwaniu rzeczy, których używam codziennie. Aby uniknąć stresu, w dzień kiedy przychodzi Ayi, przed wyjściem do pracy, szybko zmywam naczynia, suszę i wszystko odkładam na właściwe miejsce, choćbym się i miała spóźnić do pracy.

Ayi sprząta tylko „rynek”. Na blacie stołu, biurka odkurzy tylko tę powierzchnię, która jest pusta, więc przed jej przyjściem staram się chować zbędne przedmioty, tak by swoim odkurzaniem objęła jak największy obszar.

Ayi ma też swój własny sposób układania poduszek na sofie. Za każdym razem po jej bytności poduszki są wyeksponowane wzdłuż oparcia, a ja za każdym razem przekładam je na oba boki kanapy. Taką mamy zabawę 🙂

Na początku zatrudniając Ayi powiedziałam jej, że od czasu do czasu chciałabym ją prosić o pomoc przy myciu okien. Dziwnie się jej twarz wtedy wykrzywiła w pełniej niezrozumienia minie. Otóż Chińczycy nie mają zwyczaju mycia okien. Ewentualnie przetrą trochę szyby, ale tylko na tyle na ile dosięgną. Okna w niektórych budynkach w ogóle nie są przystosowane do mycia, bo nie są otwieralne. W ogóle nie mają koncepcji mycia plastikowych ram okiennych. W koniec końców postanowiłam, że i ten obowiązek spocznie na mnie 🙂

Aby uniknąć tych wszystkich różnic kulturowych, wiele osób na początku szkoli swoje Ayi. Spisują listy, wypunktowują obowiązki, tworzą skomplikowane standardy sprzątania. Ayi często kiwają głowami udając zrozumienie, a potem i tak sprzątają po swojemu dziwiąc się idiotycznym wymysłom swoich pracodawców.

Myślę czasami, że te nasze panie do sprzątania, to po powrocie do domów, też z fascynacją opowiadają o dziwnych zwyczajach panujących w domach obcokrajowców. Zapewne boki zrywają opowiadając o segregacji prania, skomplikowanym systemie ścierek do podłóg, mebli, płynach do mycia naczyń, posadzek z terakoty, drewnianych, itp.

Ayi pochodzą często z małych miasteczek, z odległych prowincji i samo zderzenie z dużym miastem jest dla nich wyzwaniem, nie mówiąc już o konfliktach z pracodawcami. Jak donosi Shanghai Daily (z 13.03.2014) sfrustrowanym paniom sprzątającym z pomocą przychodzi nowouruchomiona w Szanghaju hotline. Od marca Ayi mogą zwrócić się o pomoc do wolontariuszy psychologów, którzy przez kilka godzin dziennie dyżurują pod telefonem i doradzają Ayi’om rozwiązania problemów, z pracodawcami, które dotyczą przede wszystkim zwyczajów i standardów sprzątania. Ayi borykają się też z konfliktami rodzinnymi, które ze względu na zamieszkanie z dala od domu muszą rozwiązywać na odległość.

Tak oto instytucja Ayi jest i będzie niewyczerpanym tematem rozmów, bo tak jak pogoda, czy stopień zanieczyszczenia szanghajskiego powietrza może się zmieniać ale nie zniknie :-)…

———————————————————–

Artykuł pochodzi od autora bloga www.kakcia.blox.pl.

Publikacja za zgodą autora.

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO