Gry wojną i pamięcią. W rocznicę wybuchu drugiej wojny sino-japońskiej

Posted on 11 lipca 2014 - autor:

0


Katarzyna Sarek
„Gry wojną i pamięcią. W rocznicę wybuchu drugiej wojny sino-japońskiej”

other_none719_congress_libabry_za_2db_com

źródło: Biblioteka Kongresu USA za http://www.2db.com

Chiny z niespotykaną pompą zainaugurowały obchody 77. rocznicy wybuchu drugiej wojny sino-japońskiej (1937-1945), najkrwawszej wojny w historii XX-wiecznej Azji. W chińskich mediach nastąpiła eksplozja informacji związanych z agresją japońską, a fala antyjapońskiego wzmożenia sięgnęła dawno niespotykanych wysokości.

„Ponad tą rzeką jest bardzo piękny most kamienny; i w całym świecie nie masz równie pięknego ani podobnego” [1]. Zachwyt Marco Polo zapewne był przesadny, a granitowy most na południowych przedmieściach Pekinu przeszedł do historii nie z powodu swej urody, ale wydarzeń, które się na nim rozegrały. Most Marco Polo, znany również jako Most Lugou, w chińskiej świadomości odpowiada polskiemu Westerplatte. Tu właśnie wojska japońskie 7 lipca 1937 roku sprowokowały potyczkę z oddziałami chińskimi i wykorzystały ją jako pretekst do rozpoczęcia najkrwawszej wojny w historii XX-wiecznej Azji – drugiej wojny sino-japońskiej (1937-1945).

[…]Uroczyste ceremonie to jedynie część oficjalnych obchodów. Archiwa państwowe kilka dni wcześniej uruchomiły specjalną stronę internetową, na której codziennie, przez 45 dni, będą udostępnione zeznania najwyższych rangą schwytanych i osądzonych zbrodniarzy japońskich z czasów wojny (skany oryginałów, streszczenia w języku chińskim i angielskim). Pierwszy z nich to generał Keiko Suzuki. We własnoręcznie spisanych zeznaniach sucho opisuje wyczyny swoich oddziałów. „W powiecie Linxian rozkazałem Oddziałowi Zapobiegania Epidemiom i Dostaw Wody rozprowadzić zarazki cholery w trzech czy czterech wioskach”. Beznamiętnie podaje nazwy wysiedlonych wsi, liczy spalone domy, opisuje gwałty, mordy i porywanie kobiet do wojskowych burdeli. Relacje jego towarzyszy broni różnią się jedynie nazwami geograficznymi i liczbami i poświadczają, że armia japońska bez najmniejszych wahań eksterminowała cywilną ludność, również z użyciem broni chemicznej i biologicznej. W czasie ośmioletniej wojny zginęło ok. 35 mln Chińczyków.[…]


[…]W całym tym rejwachu chińskie media i opinia publiczna zapominają wspomnieć o dwóch ważnych faktach. Po pierwsze, ciężar walki z Japonią wzięły na siebie przede wszystkim wojska Kuomintangowskiej Republiki Chińskiej. W chwili inwazji stosunek sił Chińskiej Armii Czerwonej do armii rządowej wynosił 1:60, komunistyczne oddziały były także słabo wyszkolone i uzbrojone. W oficjalnej zaś narracji pokutuje pogląd, że armia nacjonalistyczna zajmowała się głównie tępieniem czerwonych, a nie walką z najeźdźcą. Po drugie – inwazja japońska na Chiny była darem niebios dla wegetujących wtedy w jaskiniach w Yan’anie komunistów. Tylko to powstrzymało Chang Kaj-szeka przed zmieceniem ich z powierzchni ziemi, bowiem chcąc pomocy Stalina, musiał zawrzeć sojusz z komunistami. Zresztą sam Mao Zedong wcale nie ukrywał swojej wdzięczności dla Japończyków za wywołanie wojny, dzięki której KPCh przejęła władzę nad terytorium Chin. Dla zdobycia władzy gotów był na każde ustępstwo, wcześniej również na wydanie połowy kraju Japonii, pod warunkiem, że będzie mógł skomunizować resztę. W 1972 r. gdy oba kraje wznowiły stosunki i premier Tanaka Kakuei chciał przepraszać za zbrodnie rodaków – uśmiechnięty Mao go powstrzymał, twierdząc, że bez ataku armii cesarza, KPCh nigdy nie stałaby się tak potężna. „Wrota do władzy dla komunistów chińskich zostały otwarte przez Japończyków”.

Pełny tekst artykułu został opublikowany w Kulturze Liberalnej:
http://kulturaliberalna.pl/2014/07/10/chiny-gry-wojna-i-pamiecia-wojny-sino-japonskiej/

Reklamy