Internet – nowy front ideologicznej walki

Posted on 2 stycznia 2016 - autor:

0


Katarzyna Sarek
„Internet – nowy front ideologicznej walki”

chinese_internet_battlefield

Chińska armia właśnie wypuściła w świat informację, że znajduje się w stanie wojny. Spokojnie! Chodzi tylko o wojnę ideologiczną prowadzoną online.

Zwięzły tekst opublikowany kilka dni temu na stronie chińskiego Ministerstwa Obrony Narodowej bez owijania w bawełnę stwierdza: „Główne pole bitwy o umysły znajduje się obecnie w internecie”. Następnie autorzy przytaczają słowa Mao Zedonga, który już dawno temu ostrzegał: jeśli chcesz obalić reżim, najpierw musisz wykonać pracę ideologiczną.

Chiny twierdzą, że cybersuwerenność jest częścią suwerenności kraju i starają się o ochronę własnego internetu przed wpływem „wrogich sił Zachodu”. Dotychczasowe odcedzanie niewygodnych i niepożądanych informacji z sieci przez blokady, tarcze czy cenzurę przestaje jednak być wystarczające. Czas na kolejny krok – przejęcie kontroli nad zawartością ideologiczną. Samo pojęcie cyberwojny czy tworzenie wyspecjalizowanych jednostek wojskowo-wywiadowczych mających na celu obronę przed atakami hakerów nie jest ani dziwne, ani nowe. Chiny przyjęły jednak nowatorskie stanowisko, uznając, że formą cyberataku może być nawet rozprzestrzenianie informacji. Oczywiście nie chodzi o prognozę pogody (choć ambasada USA miała nieprzyjemności z powodu publikowania online wiadomości o poziomie zanieczyszczeń powietrza w Pekinie) czy o recenzje najnowszych seriali, ale o działania – jak czytamy w artykule – „piątej kolumny, która obrzuca błotem przywódców, zniesławia bohaterów, ośmiesza system polityczny i atakuje armię”. Jakby tego było mało, zwiedzeni na manowce zwykli chińscy obywatele, a nawet (o zgrozo!) członkowie partii pozwalają sobie na krytykę władz. Wina leży oczywiście po stronie „zachodnich antychińskich sił, które z rozmysłem prowokują ideologiczne konflikty, mącą, sprawiają, że sami gubimy się co do naszych pozycji, sami krępujemy nasze ręce i stopy, tracimy wirtualne pola bitwy, tracimy głos i tracimy serca ludu”.

Patetyczny język artykułu może śmieszyć, ale warto sobie uświadomić, że pod patosem i kojarzącą się z PRL-em nowomową kryje się złowrogie przesłanie. Oto chińska armia mówi wszem wobec, że czuje się zagrożona przez swobodny obieg informacji w internecie i uważa promowanie uniwersalnych wartości czy demokracji konstytucyjnej za wyraz nihilizmu i atak na tradycyjne chińskie wartości. Pod koniec artykułu pada pytanie retoryczne – czy chcemy dalej być „cichymi owieczkami czy walecznymi wojownikami”? Według autorów nadszedł czas decyzji i pora na kontratak. Tylko chińska armia jest w stanie „stawić czoła nowemu frontowi i wybudować wirtualny Wielki Mur”.

Próbkę kontrataku świat miał już okazję poznać. W marcu i w kwietniu Chiny pokazały swoją najnowszą cyberbroń – Wielką Armatę (Great Cannon) atakującą wybrane strony i portale. System ten jest może przechwytywać ruch do indywidualnych adresów IP i przekierowywać go na dowolną stronę, przeciążając ją i blokując. Sam mechanizm nie jest niczym nowym, nowa jest wyłącznie skala i zasięg najnowszej zabawki chińskiej armii.

Internet staje się coraz ważniejszy również w polityce wewnętrznej. Pod koniec 2014 r. w Chinach było już 648 mln ludzi cieszących się dostępem do internetu. Liczba ta jeszcze się powiększy po tym, jak premier Li Keqiang skrytykował państwowych monopolistów i stwierdził, że internet w Chinach jest za wolny i zbyt drogi. W związku z tym w samym 2015 r. przeznaczono na modernizację sieci 430 mld juanów, w kolejnych dwóch latach wydane zostanie 700 mld. Celem jest m.in. poprawa szybkości transferu – w dużych miastach do 30 Mbps (trzykrotny wzrost szybkości), w mniejszych do 20 Mbps. Rozbudowa i modernizowanie infrastruktury jest częścią strategii Internet Plus, według której nowoczesna sieć ma się stać nowym motorem rozwoju gospodarczego.

Po raz kolejny okazuje się, że rzeczy sprawdzające się gdzie indziej, w Chinach nie działają. Teoretycznie internet nie ma granic, jest wolny od cenzury i ograniczeń. W rękach chińskich władz stał się siecią nie światową, a krajową; lokalnym, choć imponująco dużym, intranetem, będącym narzędziem ideologicznej walki ze światem zachodnim.

Tekst artykułu został opublikowany w Kulturze Liberalnej:
http://kulturaliberalna.pl/2015/05/21/chiny-internet-nowy-front-ideologicznej-walki/

Advertisements