In vitro? Przodków nie oszukasz

Posted on 3 stycznia 2016 - autor:

0


Katarzyna Sarek
„In vitro? Przodków nie oszukasz”

A local man sits on a bench outside a semen bank

Image credit: LIU JIN/AFP/Getty Images

Coś na kształt świeczki zwieńczonej obłoczkiem, w tle fajerwerki, probówka i dwa plemniki. Wyeksponowany znak na chmurce nie pozostawia wątpliwości. To reklama dawstwa nasienia.

Gigant sprzedaży internetowej Alibaba na swoim portalu grupowych zakupów Juhuasuan uruchomił niespotykaną ofertę. Młodzi mężczyźni mogą otrzymać od 3 do 5 tys. juanów (1 juan to ok. 60 gr) za oddanie nasienia do jednego z siedmiu państwowych banków spermy. Mimo że reklama wisiała tylko trzy dni, zgłosiło się ponad 22 tys. zainteresowanych.

Biorąc pod uwagę popularność strony, ogłoszenie o naborze na dawców nasienia z pewnością dotarło do szerokiej rzeszy młodych mężczyzn. System rejestracji online, pozwalający na uniknięcie pierwszej krępującej wizyty w budynku z szyldem „bank nasienia”, również może przyczynić się do zwiększenia liczby zgłoszeń. Niestandardowe formy reklamy pokazują, że sytuacja staje się poważna, a zdesperowane banki nie boją się kontrowersji. Niedobór spermy w prowincji Hubei był tak dotkliwy, że lokalny bank reklamował się na Weibo, chińskim Twitterze, niezwykle dobitnym hasłem: „Przestań marnować te chusteczki! Nieudaczniku! To szansa dla Ciebie. Bank spermy Hubei bardzo potrzebuje twoich plemników!”.

Chińskie banki spermy – w całym kraju jest ich jedynie 19 – borykają się z coraz poważniejszymi brakami. Kandydaci co prawda się zgłaszają, ale po testach medycznych jedynie niewielka ich część kwalifikuje się na dawców. Np. do banku nasienia w prowincji Shanxi w 2014 r. zgłosiło się 1213 młodzieńców, ale jedynie 136 cieszyło się odpowiednio zdrowymi plemnikami (ruchliwość min. 60 proc.). Spadającą jakość nasienia chińskich mężczyzn najczęściej wiąże się z różnorakimi zmianami cywilizacyjnymi, przede wszystkim z zanieczyszczeniem środowiska, nadmiernym używaniem pestycydów (chińscy chłopi mają nasienie gorszej jakości niż mieszkańcy miast), wyczerpującą pracą, permanentnym stresem, a także nadużywaniem alkoholu i papierosów. Według danych z 2012 r. problemy z płodnością dotyczą już ok. 40 mln Chińczyków, w tym aż 12,5 proc. w wieku reprodukcyjnym, podczas gdy w 1992 r. odsetek ten wynosił jedynie 3 proc.

Do niedoborów nasienia przyczyniają się także restrykcyjne przepisy chińskiego prawa, w myśl którego np. plemniki od jednego dawcy mogą się przyczynić do narodzenia jedynie pięciorga dzieci (w USA – 25 dzieci, w Wielkiej Brytanii – 10), dawcą może być jedynie mężczyzna pomiędzy 22 a 45 rokiem życia, zdrowy, heteroseksualny i narodowości chińskiej. Niektóre banki dokładają do tego kolejne ograniczenia, np. przyjmują nasienie jedynie od studentów, argumentując, że mężczyźni pracujący prowadzą niezdrowy i stresujący tryb życia (z czym trudno polemizować…). To wszystko powoduje, że małżeństwa (tylko one są uprawnione) planujące in vitro z użyciem plemników z banku spermy czekają w kolejce niekiedy i półtora roku.

Jednak na taki krok decydują się tylko bardzo zdeterminowane pary, w grę wchodzą bowiem odstraszające czynniki kulturowe. Dla Chińczyków niezwykle ważne jest sprowadzenie na świat potomka (najchętniej płci męskiej), ale musi to być krew z krwi i kość z kości. Przodków nie da się oszukać, dziecko musi być spokrewnione (stąd też niechęć Chińczyków do adopcji), a dla chińskiego mężczyzny wychowywanie nie swojego dziecka wymaga przełamania potężnych mentalnych barier. Działa to również w drugą stronę – mężczyźni niechętnie zostają dawcami, bowiem ciążyłaby im świadomość, że ich potomstwo byłoby wychowywane przez obcych ludzi i nie wiedziałoby nic o swoim biologicznym ojcu.

Chiny, przez ostatnie kilka dekad raczej koncentrujące się na ograniczaniu płodności swych obywateli niż na wspomaganiu leczenia niepłodności, mają dość surowe prawo dotyczące dawstwa czy przechowywania plemników i komórek jajowych. Do opisanych wyżej wymagań dla dawców plemników dochodzą inne ograniczenia dotyczące kobiet. Do procedury in vitro w Chinach kwalifikują się wyłącznie mężatki posiadające ważne pozwolenie na urodzenie dziecka. Pobranie i zamrożenie jajeczek na przyszłość (poza kilkoma wyjątkami, jak np. przed zastosowaniem chemioterapii) jest w Chinach nielegalne. Oczekiwanie na jajeczko może zająć nawet kilka lat, może je bowiem darować wyłącznie kobieta sama przechodząca procedurę zapłodnienia pozaustrojowego.

W Chinach rocznie przeprowadza się ponad 300 tys. cykli in vitro w ok. 350 ośrodkach. Nie jest znana ani liczba powstałych w ich wyniku ciąż, ani urodzonych dzięki tej metodzie dzieci, ale biorąc pod uwagę poziom zanieczyszczenia środowiska w Chinach, wciąż rosnący średni wiek zawierania małżeństw i prokreacji, liczby te mogą jedynie rosnąć.

Tekst artykułu został opublikowany w Kulturze Liberalnej:
http://kulturaliberalna.pl/2015/07/30/sarek-chiny-in-vitro/

Advertisements
Posted in: SPOŁECZEŃSTWO