Chińskie PKB czyli jak pozory mylą

Posted on 19 lipca 2016 - autor:

0


Łukasz Sarek
„Chińskie PKB czyli jak pozory mylą ”

ChinaGDP_wikipedia

źródło: wikipedia.org

Chiński Narodowy Urząd Statystyczny ogłosił w ubiegłym tygodniu wzrost PKB w pierwszej połowie roku o 6.7 proc. To znacznie lepiej niżprzewidywała większość ekonomistów. Biorąc jednak pod uwagę sposób w jaki są „opracowywane” oficjalnie publikowane dane, których wiarygodność podważył nawet chiński premier Li Keqiang, trudno przywiązywać wagę do tej liczby. Istotne jest to, że bez względu na to co się naprawdę dzieje w gospodarce, wzrost w drugim kwartale „wyniósł” dokładnie tyle samo co w pierwszym. Oznacza to, że chińskie władze są, przynajmniej na razie, zdeterminowane by utrzymać wzrost i próbują przekonać rynki, że w chińskiej gospodarce wszystko jest w porządku i pod kontrolą. Przyglądając się jednak dokładniej ,choćby samemu komunikatowi , trudno jednak w to uwierzyć.

Wartość produkcji przemysłowej wzrosła o 6 proc., przy czym sektor produkcyjny wzrósł o 6.9 proc. Motorem wzrostu w przemyśle były prywatne przedsiębiorstwa 7.2 proc., państwowe zanotowały natomiast spadek o 0.2 proc. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 10.3 proc. (nominalnie, 9.7 proc. realnie) ale głównym motorem była sprzedaż online która wzrosła o 28.2 proc. (26. 6 proc. dla produktów). Wyniki, których pozazdrościć tylko może większość państwa świata. Problem jedna w tym, że rynek nie za bardzo wierzy w to, że jest tak świetnie i chińscy przedsiębiorcy prywatni i zagraniczni inwestorzy są bardzo ostrożni, żeby nie rzec sceptyczni.

Prywatne firmy chińskie nie są zbyt skore do inwestowania. W pierwszej połowie roku zwiększyły nakłady na inwestycje o zaledwie o 2.8 proc., inwestycje zagraniczne spadły aż o 7.2 proc. natomiast te firm państwowych wystrzeliły w górę rosnąc o 23.5 proc. Jednocześnie coraz większa jest rozbieżność między wzrostem ilości pieniądza wg agregatu M1 (o ponad 24 proc.) a M2 (o niecałe 12 proc.), co wskazuje na niechęć inwestorów do inwestycji średnio i długoterminowych i trzymanie się gotówki lub depozytów na żądanie. Biorąc pod uwagę wzrost wartości kredytów udzielonych dla realnej gospodarki o 13.6 proc. i szybujący wzrost inwestycji w sektorze państwowym oznacza to tylko tyle, że „stabilizacja” gospodarki odbywa się przez pompowanie pieniędzy w często nierentowne przedsiębiorstwa państwowe, podczas gdy firmy prywatne albo nie chcą inwestować ze względu na niepewną sytuację, albo jako kredytobiorcy o wyższym poziomie ryzyka niż przedsiębiorstwa państwowe mają trudności w uzyskaniu kredytów. Czyli dalszym ciągu mamy wzrost przez zadłużenie i państwowe inwestycje.

Wiążąc te fakty ze słabnącym popytem zagranicznym i spadkiem eksportu, według wartości w usd w czerwcu o 4.8 proc. a w pierwszej połowie o 7.7 proc. oraz ciągnącą się od lat deflacją cen fabrycznych, dla polskich importerów obecna sytuacja oznacza wyższy poziom ryzyka w transakcjach z chińskimi kontrahentami. Mniej zamówień eksportowych, trudności w uzyskaniu kredytów oraz w wielu branżach saturacja na rynku wewnętrznym oznacza, że część małych i średnich przedsiębiorstw może zakończyć działalność. W niektórych branżach nasilenie liczby bankructw obserwujemy w praktyce od początku kwietnia. Sytuacja wymaga wprowadzenia jeszcze bardziej restrykcyjnych niż dotychczas rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa transakcji.

Wartość towarów importowanych do Chin liczona w usd w czerwcu spadła o 8.4 proc. rok do roku i jak zazwyczaj to bywa w handlu z Chinami jest to większy spadek niż dlatowarów eksportowanych z Chin, co przyczyniło się do kolejnego miesiąca ze znaczną nadwyżką Państwa Środka w handlu zagranicznym. Jak widać sam wzrost sprzedaży detalicznej nie wystarczy, żeby eksport do Chin zanotował wzrosty. Formalne i faktyczne bariery dla zagranicznych produktów wciąż utrudniają wejście na ten rynek i rodzime firmy wypierają zagraniczne marki . Nie pomaga też eksportowi postępująca deprecjacja rmb 12 lipca kurs rmb do usd był bliski przełamania granicy 6.7 i nie wykluczone że będzie postępowała choć dla polskich eksporterów może być istotne jak te zmiany będą dyskontowane kursem usd/pln.

Wszyscy z nadzieją oczywiście patrzą na dane o rosnącej sprzedaży detalicznej, tylko problem w tym że na razie ten wzrost następuje dzięki pozbywaniu się przez Chińczyków części oszczędności ponieważ wzrost wynagrodzeń na nie nadąża za rosnącymi zakupami. Albo wynagrodzenia będą rosły szybciej, co w obecnej sytuacji makroekonomicznej będzie trudne do osiągnięcia, albo doprowadzi to jak pisze Gordon Orr w dalszej perspektywie do spadku sprzedaży. Planując lub już prowadząc eksport do Chin należy wziąć pod uwagę te trendy i zanalizować w jakim stopniu oferowany produkt lub usługi będą atrakcyjne w coraz bardziej konkurencyjnym otoczeniu z dość znaczącymi formalnymi barierami wejścia, które znajduje się w dodatku pod presją czynników makroekonomicznych.

Advertisements