Drodzy chińscy pracownicy

Posted on 2 Wrzesień 2016 - autor:

0


Łukasz Sarek
„Chiny tną składki na „ZUS””

source_shobserver_com

źródło grafiki: shobserver.com

Wakacyjny zjazd partyjnych dygnitarzy w państwowym kurorcie Beidaihe zaowocował serią istotnych decyzji dotyczących kierunków i metod realizacji reform w chińskiej gospodarce. Potwierdzono, między innymi, że państwo będzie prowadziło politykę obniżania kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Idąc za ciosem Narodowa Komisja ds. Rozwoju i Reform ogłosiła, że będzie dążyła do obniżania szeregu świadczeń socjalnych związanych z zatrudnianiem pracowników. Według komunikatu Komisji chińskie przedsiębiorstwa ponoszą je w stopniu nadmiernym z punktu widzenia poziomu rozwoju kraju i dobrobytu społeczeństwa. Zdaniem urzędników chińskie firmy znajdują się obecnie pod podwójną presją konkurencyjną. Z jednej strony, dla branż wymagających taniej siły roboczej atrakcyjniejsze stały się kraje Azji Południowo-wschodniej. Z drugiej, strony polityka reindustrializacji promowana w USA i innych krajach rozwiniętych tworzy silniejszą konkurencję w branżach bardziej zaawansowanych.

Stosunek łącznego kosztu pięciu podstawowych ubezpieczeń społecznych (funduszu emerytalnego, ubezpieczenia zdrowotnego, ubezpieczeń od wypadków przy pracy, ubezpieczenia od utraty pracy, funduszu macierzyńskiego) do wynagrodzenia, jakie realnie otrzymuje pracownik, kształtuje się obecnie poziomie 40 proc. kwoty wynagrodzenia. Chiny plasują się z tym wynikiem na 13 miejscu na 173 kraje włączone do rankingu, blisko takich państw jak Francja, Niemcy i Włochy. O wiele niższe procentowo obciążenia socjalne pracowników występują np. w USA i Japonii. W porównaniu do Tajlandii stosunek obciążeń do wynagrodzeń jest prawie czterokrotnie wyższy, co przekłada się na łączne koszta zatrudnienia i sprawia, że koszt zatrudnienia jednego pracownika w Chinach wystarczy na półtora etatu w Tajlandii. Jeszcze gorzej wypadają Chiny w porównaniu do Indonezji – zamiast jednego chińskiego pracownika można zatrudnić ponad trzech indonezyjskich. Do pięciu podstawowych obciążeń wspomnianych powyżej, dochodzi jeszcze fundusz mieszkaniowy, którego łączna wysokość składek różni się między prowincjami i waha pomiędzy 10 a 24 proc. wynagrodzenia. Cześć składek płacona jest teoretycznie przez pracownika. Ponieważ jednak to przedsiębiorstwo jest płatnikiem wszystkich składek, a pracownicy są zainteresowani tym, ile dostają netto do ręki, praktyczne jest podliczanie tych obciążeń łącznie. Obowiązkowe składki plus fundusz mieszkaniowy sprawiają, że obciążenia socjalne przekraczają 60 proc. wynagrodzenia. Oprócz tego należy jeszcze oczywiście odprowadzić podatek dochodowy od osób fizycznych, jeśli przekroczona zostanie kwota wolna od podatku. Od podatku zwolnione są przychody poniżej 3500 rmb (ok. 2000 pln) miesięcznie. Tak, tak, miesięcznie. O takiej kwocie Polacy mogą tylko pomarzyć. Rząd PiS mimo obietnic jakoś nie spieszy się z realizacją sporo niższego zwolnienia w kwocie 8000 pln rocznie.

Komunikat jest sygnałem, że władze państwowe mają zamiar zdecydowanie wdrażać oficjalnie opublikowany kilka dni temu program obniżania kosztów działania przedsiębiorstw. W dziale 5 programu zawarto zapisy ograniczające wysokość składki przedsiębiorstwa na fundusz emerytalny do 20 proc. wynagrodzenia (część wnoszona teoretycznie dodatkowo przez pracownika to 8 proc. wartości wynagrodzenia), ubezpieczenia od bezrobocia do 1-1.5 proc. (z maksymalnym dodatkowym udziałem pracownika do 0.5 proc. wynagrodzenia). Wyraźnie również ograniczono maksymalną składkę przedsiębiorstw na fundusz mieszkaniowy do 12 proc. kwoty wynagrodzenia. Przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji ekonomicznej mogą wnioskować o obniżenie składek. Oficjalnie opublikowany 22 sierpnia program działa z mocą wsteczną od 1 maja 2016 r. Prowincje powinny dostosować odpowiednio lokalne przepisy.

Podliczając zestaw podstawowych obciążeń Szanghaju, który ma najwyższą w Chinach „ustawową” minimalną płacę świadczenia stanowi równowartość ok. 43 proc. kwoty wynagrodzenia. Obowiązkowe składki na fundusz mieszkaniowy ustalone na okres 2016.07.01–2017.06.30 to dodatkowo po 7 proc. wynagrodzenia wpłacane zarówno przez pracownika jak i pracodawcę, przy minimalnej kwocie miesięcznej 282 rmb.

Znamienne jest to, że Komunistyczna Partia Chin po latach podnoszenia składek, włączania w zakres świadczeń coraz szerszych grup pracowników i coraz skuteczniejszego egzekwowania przepisów, powiedziała „Stop”. Chińscy pracownicy stali się za drodzy. Zmiany są co prawda powolne i ostrożne, ale zdecydowany komunikat Komisji oraz częste w ostatnich dniach wypowiedzi chińskich oficjeli o ważnej roli przedsiębiorców w gospodarce wskazują na to, że chińscy pracownicy mogą się spodziewać dalszych cięć „benefitów”. Gazeta South China Morning Post komentując komunikat przytoczyła wypowiedź prof. Liu Erduo z Uniwersytetu Ludowego, który uważa, że urzędnicy państwowi doszli do wniosku, iż chińscy pracownicy cieszyli się w ostatnich latach tak dynamicznym wzrostem płac, że obecnie należy ich interesy odłożyć nieco na bok i nieco zmniejszyć obciążenia przedsiębiorstw.

Mniejsze składki, zwłaszcza składka emerytalna, oznaczają mniejszy wpływy do chińskiego ZUS, co powinno skutkować obniżonymi świadczeniami. Niektóre co bogatsze prowincje już jednak zadeklarowały, że pomimo obniżenia wysokości składek spowodowanej nową polityką, wysokość świadczeń pozostanie bez zmian. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko konieczność zwiększenia wpłat przez rządy prowincjonalne do funduszu ubezpieczeń społecznych, na co część rządów lokalnych, już mocno zadłużonych z przerostem wydatków nad przychodami, może nie znaleźć pieniędzy. Łącznie fundusze ubezpieczeń społecznych we wszystkich prowincjach na koniec 2014r. miały deficyt blisko 1 bln rmb (ok. 570 mld pln). Cięcia składek z jednoczesnym zachowaniem wysokości świadczeń tylko powiększą dziurę i konieczność dodatkowych transferów z państwowej kasy.

Nic więc dziwnego, że chiński rząd poważnie rozważa przesuwanie granicy wieku emerytalnego. Jednak jest to mocno drażliwy społecznie temat i partia rozważa jaki model wprowadzania zmian zastosować. Jeden z rządowych ekspertów proponował np. żeby zmiany wprowadzać stopniowo i co roku wydłużać granice wieku o trzy miesiące.

Chińscy pracownicy z roku na rok zarabiali coraz więcej, a dynamika wzrostu zarobków była jedną z najwyższych na świecie. Dbając o najgorzej zarabiających rządy poszczególnych prowincji podnosiły minimalne najniższe wynagrodzenie, wciąż jednak pozostaje ogromna przepaść pomiędzy bogatszymi a biedniejszymi prowincjami. Najwyższa minimalna w Szanghaju (2190 rmb, ponad 1250 pln) a ustalona dla prowincji Qinghai (1270 rmb,ponad 720 pln) wydają się wskazywać, na to, że nie jest tak źle, oczywiście z punktu widzenia pracodawców. Tym bardziej że do płacy minimalnej w Szanghaju nie wlicza się części składek, jakie teoretycznie wpłaca pracownik, natomiast większość prowincji wlicza te składki kwoty wynagrodzenia.

Na szczęście dla pracowników tak niska minimalnapensja występuje tylko w Qinghai. W zdecydowanej większości prowincji waha się między nieco poniżej 1500 rmb (ok. 860 pln), a ok. 1700 rmb (980 pln). Dla porównania polska minimalna na 2016 r. to 1355 pln netto (1850 brutto). Co istotniejsze grupa pracowników pracujących za najniższą krajową stale się kurczy, a różnice między regionami Chin w wysokości wynagrodzenia, biorąc pod uwagę średnią pensję krajową, zaczynają się zacierać. W 2015 r. wyniosła ona dla całego kraju 4468 rmb (2560 pln) . W tą kwotę wchodzą nagrody, dodatki pieniężne, premie oraz składki na ubezpieczenia społeczne i fundusz mieszkaniowy w części, którą wnosi pracownik. Przenoszenie produkcji do uboższych regionów dla wielu firm jest nieopłacalne. Pensje są nieco niższe, ale nie rekompensuje to utraty korzyści z bliskości do rynków, dostawców surowców, maszyn i podwykonawców.

Ani w komunikacie ani w komentarzach nie wspomniano o tym, że Chiny, ze względu na rosnące koszta pracy, stają się coraz mniej konkurencyjne, również w stosunku do przedsiębiorstw z Europy Wschodniej i Środkowej. W ostatnich latach np. Polska w wielu branżach podniosła swoją konkurencyjność na świecie kosztem Chin, a jednym z czynników są niskie płace w Polsce. W 2015 średnia krajowa brutto w Polsce wyniosła 3899 pln, czyli 2783 pln netto. Jeśli od średniej krajowej w Chinach – 4468 rmb odejmiemy wartość składek emerytalnej, chorobowej, i pozostałych podstawowych składek, w części jaką wnosi pracownik coraz jego część funduszu mieszkaniowego wg taryfy obowiązującej w Szanghaju, to otrzymamy kwotę ok. 3800 rmb czyli ok. 2170 pln. W Chinach w przemyśle, transporcie, pracownicy niższego szczebla (czyli z wyłączeniem średniego i wyższego managementu) zarabiają szacunkowo średnio ok. 1850 pln netto, a w najbogatszych nadbrzeżnych prowincjach średnio ponad 1900 pln. Kwotę podatku możemy, ze względu na wysoką kwotę zwolnienia, pominąć. To już są stawki porównywalne do tych, które zarabiają ich odpowiednicy w wielu polskich zakładach produkcyjnych.

Oczywiście dane te nie są w pełni porównywalne. GUS nie bierze pod uwagę mikroprzedsiębiorstw, umów na zlecenie i umów o dzieło. Z drugiej strony chińskiemu Narodowemu Urzędowi Statystycznemu umyka znaczna część wynagrodzeń wypłacanych w szarej strefie, podobnie jak Polskiemu GUSowi. Te wyliczenia pokazują jednak, że różnice między płacami w Chinach, a krajach rozwiniętych zacierają się i Europa Środkowo-Wschodnia, a szczególnie Polska, są przykładem tego w jakim kierunku idą zmiany. Miejmy tylko nadzieję, że ani polscy politycy ani przedsiębiorcy nie dojdą do wniosku, że kluczem do sukcesu w konkurowaniu z Chinami jest cięcie płac, tylko położą nacisk na tworzenie nowych technologii, umiejętne korzystanie z już istniejących, podnoszenie nakładów na szkolenie pracowników itd.

Chińscy przywódcy, którzy mocno głoszą dążenie do innowacyjności, tworzenia wartości dodanej i lepiej płatnych stanowisk pracy, w obliczu zwalniającej gospodarki i spadającego eksportu próbują jednak poprzez cięcia w sferze świadczeń socjalnych wspomagać przedsiębiorstwa z tych branż, które opierały swoją przewagę na taniej sile roboczej. Nie zmieni to na razie drastycznie samego trendu wzrostu płac, ale może trochę ulżyć chińskim przedsiębiorcom i pomóc im w konkurowaniu z zagranicznymi firmami na wewnętrznym chińskim rynku, jak również wspomóc konkurencyjność chińskiego eksportu. Aktualnie wprowadzane obniżki składek będą miały wpływ, ale jeszcze nieznaczny na ceny chińskich produktów. Jeśli jednak chińskie władze pójdą dalej w tym kierunku może to już być poważniejszy czynnik. Cięcia kosztów zatrudniania są też tylko jednym z elementów programu obniżania kosztów, jakimi są obciążane chińskie firmy i trzeba się liczyć z tym, że ceny, a co za tym idzie chińskie produkty, mogą stać się bardziej konkurencyjne.

Advertisements